Pięciu wykonawców, dzięki którym odzyskasz wiarę w hip-hop

EricMcBet/ Czerwiec 13, 2016/ Blog, Eric Mcbet blog, Felieton/ 3 comments

Jeszcze do niedawna uważałem polski hip-hop za kupę parującego gnoju. Jakiś rok temu wszystko zmieniło się o 180 stopni. Zacząłem odkrywać rap na nowo, zauważać wykonawców, którzy są kimś więcej od wrzeszczących o nienawiści do policji dresiarzami, niekiedy nawet poetami. Jeśli nie wierzycie w tą muzykę, zatrzymajcie się na chwilę i dajcie sobie przedstawić paru twórców, którzy być może zmienią wasz punkt widzenia. Zapraszam!


1. Łona

Ten koleś jest aktualnie najlepszym MC w Polsce. Nie żartuję. Możecie kogoś lubić bardziej od Łony, ale dalej będziecie musieli stwierdzić, że czysto obiektywnie to właśnie szczeciński raper jest od tego kogoś lepszy. Jego teksty to prawdziwe perełki, trafiające zawsze w sedno komentarze do rzeczywistości, rapowane felietony przepełnione humorem i ironią. Jeśli lubisz polski rap, a nie znasz Łony, to powinieneś wstydzić się sam za siebie. Facet to żywa legenda. Razem z tworzącym mu bity Webberem z każdym kolejnym albumem robią prawdziwy raban na rodzimej scenie. Łonę po prostu trzeba znać.


2. Taco Hemingway

O tym kolesiu napisałem kiedyś osobny artykuł. Teraz w skrócie powiem tylko, że Taco to raper po prostu smakowity. Jego teksty przepełnione gorzkim obrazem nocnej Warszawy z wielką finezją opowiadają o specyfice pokolenia dzisiejszych dwudziestolatków. Warszawiak nie boi się ciekawych porównań i eksperymentowania, a bity w większości tworzone przez Rumaka znakomicie uzupełniają treść i specyficzny głos naszego rapera. Hip-hop nie tylko dla bywalców warszawskich klubokawiarni.


3. Małe Miasta

No dobra, nie są to do końca raperzy. Kiedyś nazwałem ich Witkacym polskiej rap-sceny i coś w tym jest. Chodzi o to, że podobnie jak Witkiewicz panowie z Małych Miast nie trzymają się jednego gatunku, a łączą w ciekawy, szalony sposób hip-hop, elektronikę i alternatywę. Teksty są wyjątkowo niebanalne, często potrafiące w minimalistycznej formie wyrazić ciekawe i uniwersalne prawdy. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowo nietypowego, Małe Miasta nadadzą się idealnie. To alternatywa alternatyw, grupa działająca w tak bardzo offowym rapie, że to już prawie nie rap. Ale jednak jeszcze trochę tak.


4. PRO8L3M

Ci kolesie dopiero co wkroczyli na rap-scenę, a już robię niezłe zamieszanie. Na swoim debiutanckim krążku przedstawiają gorzki obraz rzeczywistości, która niby dopiero nadejść ma, a jednak jakby już nadeszła. Futuryzm, cyberpunk, wirtualna rzeczywistość… W tekstach Oskara człowiek wydaje się zagubiony w tych wszystkich sprawach, nieprzygotowany na przyjście tak wielkich zmian społecznych. Wszystko dopełniają tłustsze od niedzielnego schaboszczaka bity Steeza83. PRO8L3M to niewątpliwie największe hip-hopowe odkrycie tego roku w Polsce.


5. Hans

Jeśli Małe Miasta były Witkacym polskiego hip-hopu, to Hans jest niewątpliwie Zbigniewem Herbertem rodzimej rap sceny. Teksty tego kolesia zawsze potrafią poruszyć w człowieku właściwe struny. To nie rap, to już poezja. Zresztą, po prostu posłuchajcie, a przekonacie się sami.

Chciałem wystraszyć słońce
Zabić dnie, ożywić noce
I groziłem chmurom też
Że wzrokiem je przebiję i zamienię w deszcz
Aby zmył zaschnięty strup wspomnień
I spłynął po mnie

  • świetlik

    myślę że spokojnie można dodać do tej listy Fisza i Emade. Fisz wychodzi poza ramy hiphopu, ale jednak nie powinno go na tej liście zabraknąć…

  • Kamil Kominek

    Łona to nie jest jakiś koleś, tylko dyplomowany prawnik. Kolesiem można nazwać autora tego wpisu.

  • Jeremiasz

    Nie wiem, dlaczego stwierdzenie „jakiś koleś” wywołuje u autora poprzedniego wpisu taką… niechęć. Autor ma prawo do własnej interpretacji- jeżeli dla niego Łona to koleś to… na zdrowie! Nie wiem po co się czepiać.