Balonowy Album Kabanos recenzja

kabanos-balonowy-album-cover-okladka „Balonowy Album” to piąta studyjna płyta Kabanosa. Premiera krążka będzie już jutro, 15. września. Jednak niektórzy szczęściarze – tacy jak ja – mają przedpremierowe egzemplarze z autografami. Na płycie pojawią się gościnnie Mirosław „Zacier” Jędras oraz Piotr „Makak” Szarłacki.

 

Kabanos. Zespół taki sam jak żaden. I to prawda. Niepowtarzalny. Na pozór Zenek śpiewa o niczym. Należy w to wejść głębiej, żeby odkryć ukryty sens. „Dramat Współczesny” – poprzednia płyta – odniosła ogromny sukces. Tak naprawdę każdy krążek zespołu jest genialny. Nie ma co się rozdrabniać na poszczególne albumy. Każdy jest nieco inny, ale jest coś, co je łączy. To ta specyficzna mieszanka marzeń, wiary w siebie, dystansu do świata, niespotykanego humoru, cytatów z filmów Barei i dziecinności łączy całą twórczość Suchej Kiełbasy w jedno.

 

Kabanos dawkował nam wrażenia. Po Woodstocku ukazał się klip do „Mamo, jest mi tu dobrze”. Pojawiła się zagadka, którą należało rozwiązać, by dostać link do kolejnej piosenki zamieszczonej na YouTube. To tylko podsycało ciekawość. Każdy dzień był pełen niecierpliwego wyczekiwania, ale też dodawał pewności, że Baloniki zrobią furorę. Przyznam szczerze, że płakałam z radości kiedy pierwszy raz słuchałam płyty.

 

Kiełbasa zaserwowała nam 11 utworów. W sumie około godziny niesamowitego wokalu, wspaniałych solówek. Znając humor Zenka, nikogo nie zdziwiło stwierdzenie: „To nasz najgorszy album”. I tak jest! Każdy album jest gorszy od poprzedniego. Zaraz, zaraz! Czy to nie ja przed chwilą pisałam, że „każdy krążek jest genialny”? Owszem, pisałam. Należy jednak pamiętać, że Kabanos to zespół taki sam jak żaden. U nich źle – znaczy dobrze, a gorzej – jeszcze lepiej.12033413_1203634332986061_1276974271_n

 

Na początek płyty, Kabanos rzuca nam w twarz utworem „Mamo, jest mi tu dobrze”. Opowiada o Przystanku Woodstock, ale ja i tak przekładam go na każdą sytuację, gdzie się dobrze czuję. Zdanie „Mamo, jest mi tu dobrze!” na stałe weszło w mój słownik.

Dalej mamy „Hortensja chce być brzydka”, o tym, że nie trzeba się podobać wszystkim. Wystarczy, że sama dobrze się czujesz w swoim ciele (tak, do Ciebie mówię, dziewczyno!). Tak samo „Gruby grubas (oj tam, oj tam)”. Skoro grubas zadowolony jest, bo mu cieplutko w chłodne dni, to czemu ma się przejmować?

Kolejna jest „Ballada o Zenku”. Tego po prostu trzeba posłuchać. I nie próbować zrozumieć. Naprawdę, nie próbujcie tego ogarnąć. Gościnnie wystąpił tu Makak – dziennikarz muzyczny.

Mogłabym tak o każdej piosence. Ale po co? Tu po prostu trzeba usiąść, założyć słuchawki, wyłączyć światło i wsłuchać się. Uśmiechnąć się, słuchając pełnych abstrakcji utworów.

Na koniec jeszcze napiszę o jednej, godnej uwagi, piosence. Mówię o „Folwarku zwierzęcym”. Tutaj możemy posłuchać bajki w wykonaniu Zaciera. Naprawdę warto!

 

Podsumowując – „Balonowy Album” to zakup konieczny, jeśli chce się posłuchać muzyki pełnej abstrakcji, o wszystkim i o niczym. Idealny prezent dla zwariowanej połówki czy przyjaciela. Pozwólmy sobie odfrunąć z balonikami!

  • Khenor

    Ładna, rzetelna recenzja. Bez wątpienia zachęciło mnie to do zakupienia płyty :3

  • Andra D

    Bardzo dobra recenzja