Calamity – recenzja

RobertW/ Maj 25, 2017/ Książki/ 0 comments

Brandona Sandersona nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Zważywszy na to, że i w naszym kraju jest niezwykle popularny, jego książki zna praktycznie każdy, kto tylko lubi literaturę fantastyczną. Wystarczy wspomnieć jego cykl Z Archiwum Burzowego Świata, czy równie doskonały Z Mgły Zrodzony. Największym plusem jego dzieł są niezwykle złożone światy, których nie sposób zapomnieć. No i oczywiście bohaterowie i ich czasem niezwykłe umiejętności. Zwariowane przygody, szczypta humoru, oraz wartości, które można przekazać, w nawet na pozór prostej, historii. Ale dość tych superlatywów. Czas przedstawić kolejną powieść tego autora, którą ukończyłem całkiem niedawno.

„Calamity”, to czwarty tom kolejnego cyklu tego autora. Mściciele, bo taką nazwę nosi ów cykl, opowiada o przyszłości. Kiedy na niebie pojawia się Calamity, niektórzy ludzie obdarzeni zostają nadprzyrodzonymi mocami. Jednak nie są to superbohaterowie znani z komiksów. Te istoty pragną władzy i używając swoich zdolności sprawują niepodzielną władzę na Ziemi. Któż przeciwstawi się niemalże boskim istotom, które potrafią kontrolować żywioły i o wiele więcej? Na szczęście są Mściciele…

 

Wydarzenia, w których Stalowe Serce został pokonany odeszły prawie w niepamięć. Dawid, który po zwycięstwie nad kolejnym Epikiem sam stał się złowróżbnym mocarzem, musi wybrać, którą stronę obrać. Nic nie będzie już takie samo, a niemalże nieograniczone moce, to zbyt kuszący kąsek, żeby z niego zrezygnować. Jak się zakończy ta cała historia? Zachęcam do lektury.

 

Ciekawe zakończenie kolejnego cyklu, na które czekały rzesze czytelników. Jak przystało na świetnego autora, również i w tej książce Sanderson serwuje nam to, co lubimy najbardziej. Spektakularne zwroty akcji, bohaterowie ze swoimi dylematami, które nie zawsze są łatwe i świat stworzony od podstaw. Nigdzie nie spotkałem się z taką dbałością o szczegóły. Każdy z uniwersów stworzonych przez Sandersona jest zupełnie inny, a równocześnie nie jest kalką pomysłu jakiegoś twórcy. Bardzo mi się to podoba. Zakończenie jest niemalże doskonałe. Co prawda, domyśliłem się pewnych rozwiązań, które Brandon tutaj zastosował, ale w żadnym razie nie zepsuło mi to radości z lektury. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić nie tylko ten cykl, ale i resztę powieści tego autora. Każdy wielbiciel dobrej literatury – nie tylko tej z nurtu fantastycznego – powinien być usatysfakcjonowany. Książkę wydało Wydawnictwo Zysk i S-ka.