„Czarna wołga” – recenzja

RobertW/ Lipiec 11, 2016/ Książki/ 0 comments

czarna wołgaSiermiężne czasy PRL-u to wdzięczny temat nie tylko na filmy czy seriale, ale i na książki dokumentalne, próbujące przedstawić tamte czasy w taki sposób, aby osoby niemające styczności z tamtą epoką, miały jakieś pojęcie – choćby fabularne. W tym drugim przypadku jest łatwiej. Czytając takie opowieści, można niemal się przenieść w tamte czasy, które nie są tak znowu odległe. Nie inaczej jest w przypadku tej książki.

A mamy rok 1983, Wrocław. W tym dolnośląskim mieście dochodzi do serii brutalnych morderstw, których przyczyny nie są znane. Trafienie na jakikolwiek ślad, jest trudne, bo zwyrodnialec wymyka się organom śledczym. Kazimierz Zgrobel, nieco już wymięty komisarz milicji, stawia sobie za punkt honoru doprowadzenie śledztwa do końca.  Właśnie to śledztwo zaprowadzi go w rejony, w których raczej nie chciałby się znaleźć.

 

Słowem podsumowania, chciałbym zaznaczyć, że książka ta, a raczej książeczka warta jest naszego czasu. Ciekawa sprawa, jak i przedstawienie ówczesnych realiów sprawiają, że powieść tę czyta się bardzo szybko. Po lekturze jednak pozostaje jakiś niedosyt. Być może sprawia to nieduży format tejże pozycji.

 

Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa Oficynka.