Czy Lema nie ma? – „Lem. Życie nie z tej ziemi” – recenzja

RobertW/ Sierpień 30, 2017/ Książki/ 0 comments

Niedawno zakończyłem lekturę biografii pisarza, który nigdy nie istniał. Ten wytwór wyobraźni bądź – jak chciał pewien amerykański autor – spisek komunistów, wydał tak znaczące dzieła jak „Astronauci”, „Powrót z gwiazd”, „Dzienniki gwiazdowe”, czy najsłynniejszą z nich ”Solaris”.

Chodzi mi oczywiście o Stanisława Lema, który od pierwszej wydanej powieści stał się niezwykle popularnym i cenionym twórcą. W czasach w których tworzył, czyli w siermiężnych latach komunizmu, taka literatura była powiewem świeżości. Co ciekawe. jego dzieła nic nie straciły mimo upływu lat, czego nie można powiedzieć o dokonaniach innych twórców. Pisarzem, który napisał donos do FBI na naszego Lema, był oczywiście Philip. K. Dick. Amerykanin w tym czasie był uzależniony od różnego rodzaju używek.  Miał ponoć wizję i twierdził że kontaktuje się z nim pozaziemska sztuczna inteligencja. Stanisław Lem, kiedy dowiedział się o tym incydencie, w wyniku którego stracił członkostwo w pewnym stowarzyszeniu, wykazał się zrozumieniem i współczuciem dla chorego człowieka.

„Lem. Życie nie z tej ziemi”, to obszerna i ciekawie napisana  historia człowieka, który stał się jednym z najpopularniejszych pisarzy w naszym kraju. Od czasów Lwowa, poprzez czas okupacji miasta przez Rosjan, Niemców, a potem znowu Rosjan, po przeprowadzkę do Krakowa. Pierwsze zajęcia, początki pisarstwa, zmagania z szarą codziennością komunizmu i o wiele więcej.

Jeśli chcecie wiedzieć, co Władysław Bartoszewski wyniósł z pewnego przyjęcia w towarzystwie Lema, albo kto był nauczycielem Tomasza Lema, w czasach, gdy rodzina mieszkała przez pewien okres w Wiedniu, koniecznie sięgnijcie po tę książkę wydaną nakładem wydawnictwa Czarne.

Spodobało mi się tutaj to, że autor nie gdyba. Jeśli czegoś nie wie o życiu naszego pisarza, umie to przyznać. Nie tworzy niestworzonych teorii, które mamy uznać za fakt, lecz ukazuje nam jakiś element w najbardziej prawdopodobny sposób. Dodatkowo twórca odbył podróż po wszystkich miejscach, w których bywał Lem, rozmawiał z jego rodziną, przyjaciółmi i nie tylko. Dodatkowo w publikacji tej aż roi się  od zdjęć Lema i jego rodziny. Przez książkę przewijają się takie znakomitości jak m.in. wspomniany przeze mnie Dick, Bartoszewski, Grechuta. Pozostaje mi tylko polecić książkę.