,,Demelza”- Winston Graham – recenzja

Anna/ Marzec 13, 2017/ Bez kategorii, Dziedzictwo rodu Poldarków, Książki/ 0 comments

Wielotomowe sagi rodzinne to często bardzo wciągające książki, przypominające nieco serial telewizyjny, od którego bardzo trudno się oderwać, gdy już zaczniemy go oglądać. Do niedawna myślałam, że nie jestem podatna na tego typu mechanizmy, ale byłam w błędzie, gdyż po udanej lekturze pierwszego tomu Dziedzictwa rodu Poldarków od razu chciałam sięgnąć po następny. Ross Poldark okazał się niezwykle ciekawą historią (pełna recenzja tutaj), ale nieco za mało rozbudowaną, stąd byłam ciekawa, czy Demelza sprosta moim oczekiwaniom.

W Naparze pojawia się nowy członek rodziny. Pomimo, iż narodziny Julii wydają się być początkiem szczęśliwych dni, już w momencie jej przyjścia na świat nad głową Poldarków pojawiają się ciemne chmury, choć sami bohaterowie nie od razu zdają sobie z tego sprawę. Na razie Demelza zamierza wyprawić idealne chrzciny, by sobie i innym udowodnić, że jest godna stania u boku swojego męża.  Nie zapomina jednak, że oprócz wyższych sfer istnieją jeszcze rodziny górników, które zawsze ją szanowały. W związku z tym, mają się odbyć dwa przyjęcia, gdzie każdy z gości będzie świetnie się bawił. Niestety w ostatniej chwili te plany zostaną zakłócone. Główna bohaterka martwi się też o Verity, która wciąż nie może zapomnieć o swojej wielkiej miłości do Andrew Blameya. Wbrew poradom męża, dziewczyna postanawia odnaleźć żeglarza i opowiedzieć mu o rozterkach swej przyszywanej kuzynki. Niestety, ta decyzja w dłuższej perspektywie pociągnie za sobą nieoczekiwane konsekwencje, które wcale nie skupią się tylko na parze rozdzielonych przed kilkoma laty kochanków.

Ross natomiast zastanawia się jak sprawić, by jego kopalnie mogły przetrwać czasy kryzysu. Pomimo, iż sytuacja na razie nie jest najgorsza, wszystko wskazuje na to, iż wkrótce mogą spaść ceny miedzi, co nieodzownie będzie prowadzić do strat kopalni. Szybko o trafności tej tezy przekona się Francis, który, chcąc, choć na chwile, zapomnieć o trudnościach, popadnie w hazard. Tymczasem niespodziewanie Ross wpadnie na dość ryzykowny pomysł, jak ustabilizować sytuację na rynku. Będzie jednak musiał działać w ukryciu i liczyć na to, że żaden ze współpracowników go nie oszuka.  Mężczyzna już niemal nikomu nie wierzy. Po tym, co spotkało Jimmy’ego Cartera, młody Poldark, mając poczucie winy, stopniowo odsuwa się od osób, na których tak się zawiódł. George Warleggan postara się w jak największym stopniu wykorzystać zaistniałą sytuację do realizacji własnych celów.

W tym miejscu muszę jednak przyznać, iż w opisie losów bohaterów był pewien element, który nieco mnie zaskoczył. Mianowicie Winston Graham opisuje niektóre wydarzenia, ukazując je niejako z drugiej ręki. Chodzi dokładnie o momenty, gdzie czytelnik jest pewien, że nieunikniona jest kłótnia między bohaterami.  Wtedy uwaga odbiorcy skupia się na emocjach osoby postronnej, która czeka, by dowiedzieć się, czy sprzeczka miała burzliwy przebieg.

Szczerze mówiąc, po moim pierwszym kontakcie z prozą Winstona Grahama miałam pewne poczucie winy. Porównując swoją opinię z odczuciami znajomych, zastanawiałam się, czy tylko ja widziałam maleńkie mankamenty Rossa Poldarka, które sprawiły, że nie dałam tej powieści oceny celującej, a jedynie bardzo dobrą. Po przeczytaniu Demelzy wiem, że drugi tom sagi rodu Poldarków jest znacznie lepszy od pierwszego. Od początku widać, że autor stworzył dużo bardziej dopracowaną powieść zarówno pod względem warsztatowym, jak również fabularnym.

Zacznijmy może od budowy charakterów. Jak wspomniałam w poprzednim tekście, dotyczącym tego cyklu, Winston Graham jest dla mnie mistrzem budowy niezwykłych postaci, z którymi czytelnik może się utożsamić. O ile w pierwszej części historii ten aspekt jest widoczny głównie w odniesieniu do głównych bohaterów, to tym razem już niemal każda postać jest świetnie skonstruowana. Graham raczej nie tworzy krystalicznie czystych lub jednoznacznie złych charakterów, a jeśli już to konkretna postać jest zwykle skazana na krótki żywot lub pełni epizodyczną rolę. Tak jest na przykład w przypadku Karen, czyli młodej Cyganki, która nieco z przypadku zostaje żoną pracowitego górnika Marka Daniela. Dziewczyna od początku nie jest zadowolona z życia w niezbyt komfortowych dla niej warunkach, stąd podejmuje spore ryzyko, które może sprowadzić na nią nieszczęście.  Brytyjski pisarz w Demelzie znakomicie ujął aspekt człowieczeństwa i tego, że każdy z nas może być zarówno dobry jak i okrutny. Dla przykładu postać George’a jest raczej negatywna, mimo to czytelnik może w pewnym sensie zrozumieć jego racje.

Drugim aspektem, na który warto zwrócić uwagę, jest tło historyczne. We wcześniejszym tekście wspomniałam, że w Rosie Poldarku brakowało mi głębokiego osadzenia na tle dziejów XVIII w. Co prawda akcja sagi rodzinnej nie musi aspirować do miana powieści stricte historycznej, ale w moim przypadku ukazanie Napary w pewnego rodzaju próżni było nieco irytujące. Tym razem jednak autor dopracował fabułę również w tym elemencie. Akcja drugiego tomu Dziedzictwa rodu Poldarków toczy się bowiem w latach 1788-1790, gdy w Europie zachodziły zmiany na tle społecznym wywołane m.in. Wielką Rewolucją Francuską[1], które nie mogłyby zostać bez wpływu na życie mieszkańców Kornwalii. Wszak górnicy, którzy słyszeliby o zdobyciu Bastylii[2] zaczęliby domagać się swoich praw, prawda?  Tutaj mogę jednak uspokoić wielu czytelników, którzy nie przepadają za tego typu motywami, że autor umieszcza zwykle wzmianki o wydarzeniach, które realnie miały miejsce, niejako w tle np. w formie zasłyszanych plotek, stąd, jeśli nie lubicie czytać o historii nawet tego nie zauważycie. Natomiast, jeżeli jest inaczej z pewnością docenicie fakt wspomnienia o kłopotach króla Jerzego III ze zdrowiem[3] czy przymierza polsko-pruskiego[4].

W tej części losów rodziny Poldarków nie znajdziecie natomiast zbyt wielu elementów humorystycznych. Postać Juda odchodzi w cień, choć nadal jego występki rozbawiają odbiorcę. Myślę, że stało się tak celowo, gdyż już ten tom pokazuje, w którą stronę zmierza cykl. Widać, że Winstonowi Grahamowi zależało na zagęszczeniu atmosfery powieści.

Podsumowując, uważam, że Demelza to jak na razie najlepsza część Dziedzictwa rodu Poldarków i jestem zaszczycona, że dzięki wydawnictwu Czarna Owca, już wkrótce będę mogła opowiedzieć Wam o kolejnym tomie tego cyklu. Nie wątpię, iż będzie on tak samo interesujący jak te, które dotąd czytałam.

Na koniec jak zawsze mała ściągawka dla widzów produkcji Poldark. Wichry losu. Fabułę Demelzy znajdziecie w piątym, szóstym, siódmym i częściowo ósmym odcinku pierwszego sezonu serialu.

[1] Wielka Rewolucja Francuska – tocząca się w latach 1789–99, rewolucja społeczna, w której wyniku zostały obalone monarchia absolutna i ustrój stanowy we Francji.
[2] 14 lipca 1789 w czasie zamieszek rozpoczynających rewolucję francuską, Bastylia, która pełniła wówczas funkcję więzienia, została zdobyta przez lud paryski, a następnie, jako symbol ucisku, zburzona.
[3] Król Anglii Jerzy III Hanowerski cierpiał na zaburzenia psychiczne i w czasie rozgrywania się akcji powieści, nie był zdolny do samodzielnych rządów.
[4] Chodzi o sojusz zaczepno-odporny zawarty 29 marca 1790 w Warszawie pomiędzy Rzecząpospolitą a Prusami.