Fikcja literacka ma konkurencję

Panna A./ Czerwiec 29, 2017/ Felieton/ 0 comments

FIKCJA LITERACKA ZACZYNA MIEĆ KONKURENCJĘ

Drogi homo sapiens,

Raz, dwa trzy, masz mnie już i ty,

Trzymasz w dłoniach, gładzisz delikatnie jak gdybym był z chińskiej porcelany,

Śpisz ze mną, wstajesz dla mnie, spędzasz ze mną wolny czas,

Lubię Twoje towarzystwo wiesz?

Poświęcasz mi naprawdę dużo uwagi,

Troszczysz się i stawiasz wyżej niż innych,

Przecinasz mną węzły gordyjskie,

Jesteś mi za to wdzięczny,

dla mnie jednak jesteś niczym szczególnym,

Jedną z miliona bakterii, która unosi się w powietrzu,

A teraz podaj mi swoją rękę, a ja zaprowadzę Cię na Pola Elizejskie

   Pan Pieniążek

TAŃCZCIE

Tańczcie. Czas na dancing. No dalej, na co czekacie. Róbcie to, tak jak wam kazano. W konsumpcjonistyczny rzucajcie się wir. Chocholi taniec rozpocząć czas. Niech marazm ogarnie świat cały, w tym mnie. Ruszajcie się żwawo marionetki wypełnione banknotami, które wychodzą wam ze wszystkich otworów w waszych ciałach. Z nosa, ust i później oczodołów.  Atomy jak monety tworzą świat. Człowiek składa się z 70-80% wody. Woda składa się z atomów wodoru i tlenu. Labirynt bez wyjścia.

    Dążenie, cel, pragnienie. Skutek i przyczyna. Ocean, trawa, drzewa i Słońce. Życie i śmierć. Początek i koniec.

    Umysły wypełnione po brzegi, szare komórki wyeksploatowane na cały zasób pomysłów dotyczących wydawania papierków. Wiążą nam myśli na supeł. Mówią nam: wejdź, kup, POSIĄDŹ, wyjdź, zapomnij. Schemat powtarzaj tak długo, aż przestaniesz się zastanawiać, po co właściwie to robisz.

Rodzaj ludzki jest nienasycony w swej chciwości

Arystoteles

Skoro pożądamy tego, co pewne, to potrafimy kupić też bezpieczeństwo czy stabilizację. Witaj ciepły, przytulny domku z lampą z Ikei. Kieszenie wypchane, głowy puste, za to najbardziej fascynującym zjawiskiem pozostają wtedy nasze twarze. Szeroko uśmiechnięte buzie, które nie posiadają nawet odrobiny sił, składają się z pustki, a gdy się śmiejemy, policzki stają się nadmuchane fałszem niczym materac.

Zmęczeni jesteśmy tym, lecz nie martwmy się tym, suplement na wyczerpanie również można kupić. Nie możemy teraz ustąpić, jesteśmy już bardzo blisko w drodze do naszego celu. Czasownik być nie występuje w przyrodzie bez słowa mieć. Są one związane żeglarskimi węzłami. Tworzą układ symbiotyczny, w którym nie ma dla nas miejsca. Krążymy więc w panice pomiędzy jednym a drugim, rozglądając się obłąkanym wzrokiem na boki.

Jak wyczerpane ciężką pracą konie pociągowe ledwo łapiemy haust powietrza, jednakże dalej pchamy dalej w górę nasz syzyfowy kamień.

PRZEMIERZAMY OCEANY

Ocean bez dna, na którego krańcu powinien znajdować się skarb. To, co faktycznie stanowi ową zdobycz (a my lubimy polować, że ho ho ho) jest w naszych oczach NICZYM. Fraszką. Błahostką. Najwięcej warte ceny nie ma, dotknąć też się tego często nie da. Można to uchwycić tylko na parę sekund, po czym znika niczym kamfora. Pozostawia niedosyt. Jest jak wiatr, któremu towarzyszą co rusz nowe zapachy. Rzeka, która nieustannie się zmienia. Warto jednak mieć swoją ukochaną rzekę, gdyż nawet najbardziej płynny twór posiada cząstkę stałą, którą warto próbować dotykać, tak często jak się da. Nie pomijajmy tej potęgi.

Minimalizm życia jest utopią, gdyż oczy wciąż mamy szeroko zamknięte.

Chęć posiadania jest powszechnie  otaczana pogardą, w końcu cenimy sobie wolność i niezależność, kiedy zostajemy o to zapytani. Tak naprawdę chcemy więcej, inni zaś szepczą nam do ucha finansowe sugestie.

Zapętlamy się. Wyprzedajemy się, nerka za laptopa, wątroba za iphona. Chcemy być:

indywidualni

jacyś

kimkolwiek

być w ogóle?

Gdy rozgryziemy dokładnie tę pestkę goryczy, uświadomimy sobie groteskowość naszych działań.

Nosimy sprane koszulki z zespołami, buty z wyższych sfer, o których świadczy tylko i wyłącznie mały znaczek zazwyczaj w prawym górnym rogu, po to, by poczuć się indywidualnymi jednostkami. Wybieramy je skrupulatnie, dopasowując je do siebie, pomijając fakt produkowania każdego dnia takich samych koszulek i butów w ilościach hurtowych. Po to, by czuć się godnymi szacunku, znaczyć coś w oczach innych ludzi, których i tak częstokroć nawet nie lubimy.

Jak ptaki nieloty patrzymy w niebo, nie myśląc o tym, by zacząć wznosić się do chmur, gdyż skrzydła obcinamy sobie sami. Chociaż czekajcie, ostatnio widziałam jedne na promocji w supermarkecie. Cena promocyjna z ludzkiego rozczarowania na stagnację.

Chodźmy więc na koncerty, ale nie słuchajmy na nich muzyki, o słyszeniu jej już nie wspominając. Wyciągnijmy swoje telefony i inne elektroniczne cuda i jak armia ruszajmy na batalię. Zgrani fleszowi żołnierze. To najlepszy i jedyny sposób, by okazać szacunek wobec twórczości artysty. Broń więc proszę w dłoń! Wygrywa ten, który w jak najkrótszym czasie obciąży internetowe serwery. Zawali je toną materiałów, błota i bagna.

Dawką pozy i iluzji. Im więcej pozorów tym lepiej, perfekcjonizm podstawą internetowej kreacji.

Chodźmy więc do restauracji różnego rodzaju i zamawiajmy dania, na które nie mamy ochoty. Schabowy czy sałatka podana w nieładzie? Porzuć to plebejuszu czym prędzej! Kosztuj tylko estetycznych dań, których ułożenie na talerzu wpasowuje się w złoty podział. Po czym zawartość wyrzuć do śmietnika, sprawdź jakość wykonanych zdjęć i uśmiechnij się szeroko.

Chcieć więcej to rozumieć wstrząsy
Mieć więcej nie znaczy umrzeć w świecie słodszym

PRO8LEM – Art.258

Skoro cały czas żyjemy na niby, po to, by zaistnieć w oczach innych to wydaje mi się, że fikcja literacka zaczyna mieć sporą konkurencję ze strony rzeczywistości. Wszystko zaczyna się i kończy na potrzebie posiadania, a stragan naszych faktycznych przeżyć stoi zakurzony i pusty.

Alicja Regiewicz