Laboratorium w szufladzie: chemia

JeremiaszP/ Lipiec 19, 2016/ Książki/ 0 comments

LWSZ_ChemiaOkładka

Okładka książki. Cały cykl jest w tej kolorystyce 🙂

Pierwszą książką z najnowszego cyklu PWN Laboratorium w szufladzie, którą biorę w niniejszej recenzji na warsztat jest Chemia autorstwa Angeliki Gumkowskiej. Omawiany cykl to w sumie pięć pozycji dla pasjonatów i miłośników eksperymentów, ukazujących, że do dobrej zabawy w chemię, modelarstwo, czy fizykę nie potrzebujemy od razu magnesów nadprzewodzących, spektroskopów NMR, czy zbiornika ze stężonym kwasem siarkowym i cyjankiem potasu na czele.

Chemia to publikacja dotycząca eksperymentów z dziedziny, jak sama nazwa wskazuje, …chemii. Autorka na ponad 150 stronach prezentuje eksperymenty, które można w łatwy sposób wykonać nawet w domowych warunkach, inwestując tak naprawdę małe zasoby w specjalistyczny sprzęt. A takim jest np.: cylinder miarowy, pipeta, czy kolba miarowa. To samo tyczy się odczynników: używane w eksperymentach są najczęściej łatwo dostępne lub dostępne, gdy włożyć w nie nieco wysiłku. Sam przyznam, że jedyną substancją trudną do zdobycia może być stężony kwas solny i siarkowy, ale dla chcącego nic trudnego. Od razu muszę tutaj na plus przyznać, iż autorka wielokrotnie sugeruje, gdzie można „złowić” daną substancję (od aptek, po stacje benzynowe), a sprzęt profesjonalny, czym można zastąpić, szukając w rzeczach dostępnych w domu.

LWSZ_2

Myślę, że taki zestawik wystarcza aż nadto do przeprowadzania eksperymentów zawartych w książce.

Eksperymenty prezentowane w książce są proste i efektowne, co nie znaczy, że są bezpieczne. Bardzo mi się podoba odejście od pewnej „poprawności politycznej” znanej z innych tego rodzaju książek, gdzie usilnie autorzy starają się unikać substancji żrących, trujących i ogólnie niebezpiecznych. Dostajemy w Chemii pewne ostrzeżenie, że jest to nauka ciekawa, ale należy zachować ostrożność, podczas przeprowadzania doświadczeń. Pod tym względem jej trend skręca, moim zdaniem, w stronę legendarnego cyklu książek z doświadczeniami chemicznymi nieżyjącego już Stefana Sękowskiego (autora min.: Chemia na co dzień, Bazar chemiczny ).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

KMnO4 i jego roztwory pokazuje, że nie trzeba mieć laboratorium chronionego przez MSWiA. KMnO4 do kupienia w …aptece.

Początek książki to oczywiście przygotowanie czytelnika- eksperymentatora do fascynującej drogi jaką jest chemia, omówienie używanych substancji (oraz sugestie gdzie można je dostać!), niebezpieczeństw i jakże potrzebnych podstaw obliczeniowych: jak przygotowywać roztwory, stężenia. Potem rozpoczyna się właściwa część, gdzie Chemia pokazuje „pazur”: czytelnik będzie miał okazje zrobić proste eksperymenty typu: rozpuszczanie styropianu, budowa własnej baterii tj. ogniwa Volty, po bardziej ambitne: od produkcji własnych papierków wskaźnikowych i badań pH, przez analizę baterii litowej, domową chromatografię bibułową i kolumnową, po doświadczenie wymagające dużego wysiłku eksperymentatorskiego i czasu a jest nim… zrobienie domowego mydełka! Pomysł moim zdaniem rewelacyjny, bo, nie dość, że uczący zasad chemii, to pozwalający własnoręcznie uzyskać swoje mydło i to z różnymi zapachami i barwami (bowiem autorka sugeruje, co i gdzie należy dodać). Za sam przepis na mydło podejrzewam, że czytelnicy pokochają tą książkę.

LWSZ_1

Chemia stosowana, czyli mydło domowej roboty

Wady? Nie stwierdziłem, część eksperymentów, które sam na podstawie tej książki przeprowadziłem wychodzi doskonale (jedyny problem jest z mydłem, dlatego, że reakcje tam zachodzące lubią pewne szczególne warunki temperatury i nie można ich „olać”- ja to zrobiłem i pierwsza seria się nie udała). Chemia jest napisana przystępnym i prostym językiem, zachęca do własnych poszukiwań. Jedyne czego przydało by się więcej, to eksperymentów, bo moim zdaniem troszkę jest ich za mało. Podejrzewam, że stoją za tym względy bezpieczeństwa: dosyć efektowne eksperymenty znane np. z książek S. Sękowskiego wymagają użycia rakotwórczych i toksycznych substancji (np.: związków rtęci, chromu, eksperymenty często uwalniają toksyczne gazy takie jak chlor).

Dla kogo jest to książka? Dla każdej osoby ciekawej świata. Polecałbym ją nawet rodzicom, aby razem z dziećmi przeprowadzali eksperymenty. Koszt użytego sprzętu i odczynników jest porównywalny z „małym chemikiem” a jest bez porównania bardziej kształcący młodego odkrywcę. Oczywiście polecam tą książkę również nauczycielom, osobom parającym się dydaktyką chemii, czy organizującymi pokazy- znajdziecie tutaj nowe pomysły.