Latarnia umarłych – Leszek Herman – recenzja

RobertW/ Grudzień 17, 2016/ Książki/ 0 comments

latarnia-umarlychLeszek Herman to znany historyk i wielbiciel tajemnic historycznych, oraz zagadek związanych z nasza przeszłością. Całkiem niedawno zadebiutował książką „Sendinium. Wiadomość z podziemi”. Wspomniana publikacja, w większości przypadków, spotkała się z entuzjastycznymi reakcjami czytelników. Efekt? Autora zaczęto porównywać do Dana Browna, jako polski odpowiednik tego pisarza. Jednak ja całkowicie ie zgadzam się n z takim stwierdzeniem. Gdyby pan Herman był polskim Danem Brownem, nie przeczytałbym jego książek ze względu na  to, że byłyby one nijakie i wiało by od nich nudą. Na szczęście, to łatka, którą bardzo łatwo można odpruć.

 

„Latarnia umarłych” to – można by powiedzieć – drugi tom cyklu przygód trójki przyjaciół, poznanych przez nas w poprzedniej opowieści. Tym razem akcja przenosi nas do średniowiecznej Europy, gdzie poznajemy chłopca, który za jakiś czas zostanie jednym z najpotężniejszych władców ówczesnego świata. Kilka wieków później, pewne tajemnicze wydarzenie kładzie podstawy pod różnego rodzaju tajemnicze opowiadania. To jakby preludium do właściwej historii.

 

Czasy nam współczesne. Pewna gazeta zaczyna otrzymywać listy od tajemniczego starszego pana. Początkowo nieco sceptyczny redaktor z czasem zaczyna w tej pozornie chaotycznej opowieści dostrzegać coś więcej. Na jaw wychodzą mroczne sekrety z przeszłości, a atmosfera zagęszcza się coraz bardziej. I jaki związek z tym wszystkim ma tajemnicza Latarnia umarłych? Przekonajcie się sami.

Leszek Herman kolejny raz, niczym Alfred Hitchcock, rozpoczyna od trzęsienia ziemi, a potem napięcie zaczyna  stopniowo rosnąć nie odpuszczając do samego końca. Jednym zdaniem, miałem okazję przeczytać świetną powieść przygodową, którą otrzymałem dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza.   Tę niezwykłą fabułę przeczytałem z wielką ciekawością. Plusem tej pozycji jest zapewne olbrzymia wiedza historyczna autora i którą prozaik potrafi umiejętnie wpleść do swoich powieści. Polecam, bo to książka w sam raz na zimowe, długie wieczory.