Dlaczego lubię poezję?

EricMcBet/ Grudzień 13, 2015/ Blog, Eric Mcbet blog, Felieton/ 5 comments

Poezja – kochana przez artystów, znienawidzona przez uczniów. Gdy moi rówieśnicy męczą się z interpretacją kolejnego dzieła Herberta na lekcji polskiego, ja traktuję to kolejne zadania i pytania nauczycielki bardziej jako konieczną nieprzyjemność. Lubię bowiem czytać poezję, ale nie w taki sposób, jaki serwuje nam szkoła. Z resztą wspominałem już o tym tu. W tym felietonie nie będę się więc nad tematem nauczania o wierszach w naszym systemie edukacji rozwodził.

Opowiem wam za to, dlaczego lubię poezję i jaką lubię poezję. Bo to, że ktoś deklaruje swoją miłość do liryki wcale nie znaczy, że należy wkładać go do podpisanego jednakowo worka. Wśród miłośników poezji tez są podziały i to dość wyraźne.

Po pierwsze: nie przepadam za Szymborską. Dobra, mogę się zgodzić, że w jej wierszach jest zawarta pewna mądrość, która często jest nawet zgodna z moimi przekonaniami o świecie, co nie zmienia faktu, że sposób w jaki buduje swoje utwory niezbyt mi odpowiada. Gdy ją czytam, mam wrażenie jakiejś wymuszonej delikatności i wyrafinowania.

Zupełnie inaczej jest przy Herbercie. Ten człowiek wyrafinowania i szymborskowej filigranowości nie ma za grosz. Rzecz, która zawsze rzuca mi się w oczy w jego utworach, to ironia wylewająca się w każdego zdania, słowa, każdego znaku interpunkcyjnego (chociaż tych ostatnich pan Zbigniew używa wyjątkowo rzadko). Dużo osób znajduje w Herbercie piękno, nadzieję, zachętę do walki. Ja zawsze, nieodmiennie wykrywam w jego wierszach kpina. Jest chyba tylko kilka utworów Herberta, gdzie jej nie ma (przykładem może być świetne „Układała swe włosy”). Nawet w jego, bez wątpienia, najsłynniejszym utworze, czyli „Przesłaniu Pana Cogito” ironia jest wszędzie.

oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych


niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys


a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

No spójrzcie tylko na to przesłanie! Człowieku, staraj się. Oni i tak wygrają, zabiją cię, jesteś błaznem i głupcem, zginiesz na śmietniku, ale staraj się.

Bądź wierny Idź

Niesamowite jak Herbert potrafi, mimo gorzkiej ironii, jednak dać nadzieję.

Bardzo lubię tę poezję, która pobudza moją wyobraźnie, rysuje mi w głowie jakiś obraz. Pan Zbigniew był w tym świetny. Gdy już opisywał w swoim wierszu jakąś lokację, człowiek czuł się, jakby tam był. Ale równie dobrze wyszło to na przykład amerykańskiemu poecie Edwardowi Cummingsowi. Przykładem może być jego wiersz „Słu/-chaj”:

słu

-chaj
wiesz co mam na myśli kiedy

pierwszy facet wali się na ziemię wiesz i

każdemu robi się niedobrze albo

ładują ci trochę gazu

i tych chryste panie szrapneli

albo jak lodowacieją człowiekowi nogi albo

jak trzeba stać aż po wiesz co w wodzie albo

te wszy co łażą po tobie dosłownie

wszędzie ja wiem i wszyscy

którzy tam byli wiedzą co

mam na myśli ale cholerna masa

ludzi nie wie i nigdy

nigdy

nie będzie wiedzieć,

i wcale
nie

chce

Brrrrr, ciary przechodzą. Cudowna umiejętność w budowaniu klimatu.

Poezja to jednak nie tylko maszerujący przez zimne ulice romantycy w długich szalach, którzy niosą pod pachą świeżo wydrukowany tomik swoich wierszowanych wypocin. Staram się szukać poezji wszędzie. Również tam, gdzie się ją… śpiewa. Tym bardziej zorientowanym w temacie stają pewnie przed oczami tacy wykonawcy jak Stare Dobre Małżeństwo, Grzegorz Turnau czy Andrzej Sikorowski. Fakt, są to artyści zajmujący się gatunkiem znanym jako poezja śpiewana. Jednak nie tylko w ramach tego rodzaju muzyki śpiewa się poezję. Przytoczę wam pewien mniej oczywisty przykład w muzyce.

Rap/Hip-hop. Większość tego typu muzyki (zwłaszcza w Polsce) to wielka kupa błocka, ale zdarzają się perełki. Spójrzmy na przykład na taką rap-grupę jak poznańska Pięć Dwa, a konkretnie ich utwór „Psalm 52”:

Gdy kolejny obrót ziemi
Zmieni kolor słońca w czerwień
Przefarbują się półprawdy
Aby mogły w nocy świecić
Świat się wzburzy w swym szaleństwie
Zmieni to co niezmienione
Siłą odetnie korzenie
I przypieczętuje słowem
A gdy wolność będzie pełna
I nie będzie żadnych granic
To wybuchy szczęścia
Odłamkami będą ranić

Te metafory, te symbole, te epitety. Ach, ach, zachwyty, peany. Podejrzewam, że niejeden polonista uznałby ten utwór za bogaty literacko po samym przeczytaniu tekstu. Ciekaw tylko jestem jego reakcji po dowiedzeniu się, że są to słowa rapowanej piosenki.

Polecam sprawdzić inne kawałki tego zespołu. Rap ma gigantyczny poetycki potencjał, a poezja ma gigantyczny rap-potencjał. Niekiedy w utworach raperów słyszę porównania i językowe finty, których pewnie Miłosz czy Różewicz by się nie powstydzili.

Inna sprawa to wiersze miłosne. Tu też chodzi o budowanie klimatu, ale nie jakiegoś miejsca czy sytuacji, a bardziej osoby. Powróćmy do Cummingsa:

księżyc się kryje

w jej włosach

Niebiańska

lilia

ciężka od snów

gnie się ku ziemi
opowiedz jej ulotność śpiewem

uwieńcz ją zawiłą nieśmiałością ptaków

Daj jej tło

rumianków i brzasku
Deklamuj

nad jej

ciałem

kroplami

deszczu
śpiewnym szeptem

 

Człowiek od razu wyobraża sobie tę kobietę. Księżyc we włosach, niebiańska lilia. Jeśli chodzi o określenia, jakie poeci nadają swym muzom, zawsze niemalże czuję się na tym polu zaskoczony. Tu trzeba zachować oryginalność, no bo przecież nie chcesz być tysięcznym poetą, który porównał swoją lubą do pięknego kwiatu. Jednocześnie określenie, które wymyślisz musi być zgodne z tym, co czujesz do danej osoby. Co z tego, że wpadniesz na fajną metaforę związaną w kruczoczarnymi włosami, skoro twa muza jest blondynką? Dlatego niemalże zawsze jestem zaskoczony, bo poeci, niezależnie od swojego wieku, epoki, w której żyli czy charakteru uczucia, zawsze wymyślą coś nowego.

Ostatnio chciałem napisać wiersz o tym, jak moje uczucie do pewnej dziewczyny waha się pomiędzy przyjaźnią a miłością. I wtedy zdałem sobie sprawę, że całkiem trudno wymyślić mi coś oryginalnego i świeżego, bo generalnie całą złożoność takiego zjawiska opisał Mickiewicz w swoim wierszu „Niepewność” (poniżej w świetnej interpretacji Grechuty).

I tak też można mierzyć siłę wiersza – gdy czytasz go i myślisz: „Ej, to o mnie” albo „Mam dokładnie takie same zdanie, a ten poeta tak pięknie ubrał to w słowa”. Wiersze wtedy często pomagają. Gdy na przykład cierpisz i czytasz wiersz o cierpieniu. I wtedy czujesz, że nie cierpisz sam. Że ten człowiek, przynajmniej kiedy wiersz pisał, cierpiał tak samo jak ty. I czujesz z nim takie mistyczne zjednoczenie.

Ufff, to tyle. Pisałem od serca, szczerze. Jeśli przy okazji przekonałem kogoś do poezji, to bardzo dobrze, jestem z siebie zadowolony. Jeśli nie – trudno, nie zawsze można wygrywać. Mimo wszystko dziękuję za czytanie. I pamiętajcie: poezja jest tak naprawdę wszędzie. Trzeba tylko wiedzieć jak szukać.

  • Mikosia

    Ja również lubię poezję… bardzo przekonał mnie tomik poezji Piotra Barańskiego „Skrajności”. Opisał bardzo fajnie wszystkie tematy, a dość ważne życiowe tematy. W genialny sposób opisane i bardzo fajnym „tonem”.

  • oleńńka

    Czytałam Skrajności, w ogóle czytam mnóstwo poezji, jestem bardzo wrażliwą osobą i to mi pozwala przenieść jakby w inny wymiar, Piotr Barański jako autor tego tomiku po prostu mnie nim zauroczył:)

  • Sebastian Piwoński

    Może to się wydawać dziwne, ale ja swojej kobiecie kupiłem na święta w prezencie typowo kobiecą lekturę, a mianowicie Ścieżki Życia Edyty Kowalskiej. Nasłuchałem się dużo na temat tej autorki, więc postanowiłem spełnić to małe marzenie mojej dziewczyny. Sam nie czytałem, ale ona była wręcz zachwycona.

  • Mikołaj Wilanowski

    Heh, no mi się wcale nie wydaje dziwne. Ja często kupuję swojej dziewczynie książki i sam też je czytam. Nie są to jakieś romansidła skierowane wyłącznie do płci pięknej. Akurat Ścieżek Życia jej nie musiałem kupować, ale uwierz, że wiem o czym są;)

  • Uwa

    Poezja jest czymś w czym mogę się zaczytać i zapomnieć o wszystkim wokół. Sięgnęłam po Barańskiego po wielu pozytywnych opiniach i się nie zawiodłam. Jest tak jak mówią opinie. Fantastyczny tomik „Skrajności” ludzkich.