Mapy kosmosu

JeremiaszP/ Marzec 25, 2018/ Książki/ 0 comments

Okładka książki

Mapy kosmosu: przełomowe idee naukowe, dzięki którym odkryliśmy Wszechświat, autorstwa indyjskiej badaczki Priyamvdy Natarajan, to kolejna książka cyklu wydawniczego Orbity nauki wydawnictwa Prószyński i S-ka (seria ta znana jest także pod nazwą Na ścieżkach nauki). Mapy kosmosu ukazują czytelnikowi, w jaki sposób ewoluowała wiedza nie tyle o Wszechświecie a o jego kształcie.

Jak się okazuje (i czytamy to na kartach książki Mapy kosmosu), odkrywanie Wszechświata nie było nigdy trywialne, często było okupione setkami lat ciężkiej pracy oraz nawet prześladowaniami. Wszystko po to, abyśmy dzisiaj mogli odkrywać tak niesamowite zjawiska kosmiczne, o których nie śniło się nawet autorom książek science fiction! Pod względem struktury Mapy kosmosu nie różnią się od książek popularnonaukowych, czy to dotyczących mechaniki kwantowej, czy kosmologii: wykład prowadzony jest od starożytności po czasy współczesne, a nawet wychodzące nieco dalej.

Mapy kosmosu, jak wspomniałem wyżej, rozpoczynają rozdziały dotyczące pierwszych map kosmosu, które zostały niejako sporządzone dzięki badaniom zarówno babilończyków, Egipcjan po przełomowe odkrycia Ptolemeusza (system geocentryczny), poprzez idee kopernikańskie, odkrycia Galileusza i Tychona de Brahe po prawa Keplera. Drugi rozdział, dotyczący niejako pionierów, opisuje odkrycie faktu, iż Wszechświat się rozszerza oraz Teorię Względności Alberta Einsteina. Pierwsza połowa XX wieku obfitowała pod tym względem w rewolucyjne odkrycia.

Prawa Keplera były przełomowe: pozwoliły na określenie zachowania się planet. Oczywiście w ramach mechaniki klasycznej. Teoria grawitacji w pewnym stopniu zaburzyła ten obraz.

Zatrzymam się na chwilę na rozdziale drugim: wspomniałem o przełomowych odkryciach. Istotnie na kartach Map kosmosu czytamy o odkryciach i zastosowaniu m.in. obserwacji poza światłem widzialnym: odkrycie promieni rentgenowskich, fotopowielaczy, bardzo czułych emulsji fotograficznych, a nawet radaru i zastosowanie fal radiowych w znaczny sposób rozszerzyło naszą wiedzę o kosmosie. Nie można oczywiście pominąć weryfikacji teorii A. Einsteina.

Dalsze rozdziały również mają strukturę od czasów minionych po współczesne: i tak w książce Mapy kosmosu przedstawiono rozdział o czarnych dziurach, najbardziej fascynujących obiektach w kosmosie: od pierwszych napomknięć J. Mitchela z XVII wieku po supermasywne czarne dziury. Czytając dalej, dowiemy się o geometrii Wszechświata (a raczej jej przewidywaniach), próbie odpowiedzi na pytanie, czy żyjemy we Wszechświecie przyspieszającym, a może zamkniętym i skończymy w tzw. Wielkim Kolapsie? Również badania fal grawitacyjnych, odkrywania innych planet i światów są przez autorkę w książce Mapy kosmosu ujęte.

Fascynujące czarne dziury również znalazły w książce swoje miejsce!

Pokrótce przedstawiłem o czym mniej więcej są Mapy kosmosu, ale istotnym pytaniem jest: jak to się czyta? Czyta się bardzo dobrze! Książka napisana jest językiem prostym i zrozumiałym, nie nuży i jest okraszona rozsądną (w stosunku ilość tekstu vs ilość ilustracji) ilością ilustracji i schematów, które pozwalają na własne oczy zobaczyć i zrozumieć zjawiska przedstawione przez autorkę. Przyczepić mogę się do jednej rzeczy: jeżeli jesteście osobami, które łyknęły niejedną książkę naukową o kosmosie, to nie znajdziecie tutaj nic nowego, być może poza tym, że język książki jest niekiedy dużo strawniejszy od innych tego typu publikacji. Jako duży plus należy zaliczyć fakt, że na końcu zamieszczono stosunkowo bogatą literaturę uzupełniającą, a tego nie mogę powiedzieć o większości publikacji popularnonaukowych.

Warto na koniec zadać moje standardowe pytanie: Dla kogo Mapy kosmosu będą strzałem w dziesiątkę? Na pewno dla wszystkich czytelników zainteresowanych kosmosem, nie jest przy tym wymagana wiedza z nauk ścisłych – wzory matematyczne w książce się nie pojawiają. Książka jest na tyle prosto napisana, że spokojnie mogą ją przeczytać nawet dzieci zainteresowane kosmosem (w wieku 13 wzwyż). Jedyna wada to ta, o której już wspomniałem: jeżeli czytaliście książki o kosmosie (również te z serii Orbity nauki), to możecie Mapy kosmosu sobie odpuścić, chyba że chcecie utrwalić już zdobytą wiedzę – wtedy Mapy kosmosu są jak najbardziej warte przeczytania.