McCartney w rozmowach

JeremiaszP/ Czerwiec 14, 2016/ Książki/ 0 comments

McCartney_okładka

Okładka książki

Są na świecie zespoły, które w ten czy inny sposób znają wszyscy: obojętnie czy dany zespół (grupę muzyczną) się kocha czy nienawidzi nie pozostają obojętne i często kształtują trendy w muzyce. Jednym z takich zespołów był (i jest nadal!) The Beatles, który tworzyła „cudowna czwórka z Liverpoolu”: John Lennon, Ringo Starr, George Harrison i oczywiście bohater książki, którą mam zaszczyt recenzować: Paul McCartney. McCartney w rozmowach to niepowtarzalna książka wydana w Polsce przez wydawnictwo Bukowy Las, będąca jednocześnie czymś w rodzaju wywiadu autora z Paulem McCartney’em i jego własnymi wtrąceniami, komentarzami i objaśnieniami. Paul Du Noyer i jego imiennik McCartney stworzyli coś w rodzaju niesamowitego dialogu, niespotykanego w innych książkach dotyczących biografii i pisanych często „suchym” językiem, który przełknąć są w stanie tylko zagorzali fani danego zespołu czy muzyka. Już na wstępie jestem gotów ze stwierdzeniem: McCartney w rozmowach to według mnie najlepsza książka dotycząca biografii gwiazdy muzyki rozrywkowej jaką czytałem. Dlaczego? Wyjaśnię w kolejnych akapitach.

McCartney_1

Młody Paul McCartney w czasach The Beatles

Pierwszą rzeczą jaką wyraźnie zauważyłem w książce jest pewien brak chronologii i wbrew pozorom jest to bardzo dobre zagranie. Autor razem z Paulem McCartney’em (który w sumie także może być traktowany jako współautor tej książki) poruszają różnorakie tematy. Każdy rozdział to inny temat, początkowe rozdziały to oczywiście zachowanie pewnej chronologii, która jest konieczna od czasów dzieciństwa McCartney’a, po jego karierę w zespole The Beattles, dalsze rozdziały jednak traktują już o takich tematach jak poglądy muzyka na świat, religię, miłość, cały rozdział poświęcony jest na przykład jego nieżyjącej żonie Lindzie, czy zespołowi The Wings.

Zasiadając do lektury tej książki myślałem sobie, że „ot, kolejna biografia gwiazdy rocka”, zespołu The Beattles nie trawiłem (za sprawą moich rodziców, którzy puszczali to non stop gdy byłem mały – linię basu utworu While my gitar gentry wheeps znam na pamięć), jednak dzięki tej książce zmieniłem zdanie i to diametralnie: jeżeli nawet The Beattles nie jest zespołem dla mnie genialnym to Paul McCartney na pewno jest geniuszem i człowiekiem renesansu łączącym raz lepiej, raz gorzej różne gatunki muzyczne: od rocka progresywnego po utwory muzyki poważnej. W książce opisane są genezy powstania słynnych utworów i inspiracje, które doprowadziły do ich powstania takich jak Let it Be,

McCartney_2

Paul McCartney wraz zespołem The Wings.

Hey Jude czy całych albumów (często pojawia się w książce nawiązanie do albumu sgt. Pepper Lonely Club Band) i, czytając opisy McCartney’a, dostrzegłem w tych utworach ponadczasowe prawdy i piękno, niesamowitą wręcz oryginalność tych utworów. Oczywiście przedstawione są sylwetki oraz zabawne anegdoty dotyczące wydarzeń, jak i postaci, z którymi McCartney miał styczność: od Johna Lennona po Michaela Jacksona.

Sam muzyk jest przedstawiony w książce jako osoba niesamowicie życzliwa, pogodnie nastawiona do świata, mająca swoje słabości (o których zresztą sam mówi w książce!), skromna i będąca moim zdaniem wzorem do naśladowania dla współczesnych „gwiazdek”, mających ego wielkości Jowisza. Po prostu: Paul McCartney nigdy nie pozwolił i nie pozwoliłby, aby zrobić z niego celebrytę. Na kartach książki czytamy, że przez lata stanowczo sprzeciwiał się takiemu wizerunkowi, będąc prawdziwym człowiekiem orkiestrą, potrafiącym zagrać dla małego audytorium, dla Brytyjskiej Rodziny Królewskiej jak i na ogromnym stadionie Wembley.

McCartney_3

Paul McCartney i Ringo Starr na 56 wręczeniu nagród Emmy (rok 2014)

Czy McCartney w rozmowach ma wady? Nie ma książki bez wad. W wydaniu, które posiadam znalazło się parę literówek typu zmiany liter, które są na klawiaturze obok siebie np. „j” w „k”, jednak zasadniczo te drobnostki nie wpływają na jakość czytania i czyta się ją fantastycznie. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to fakt, że mogła być dłuższa i to o wieeele bardziej, ale to moje marzenie ściętej głowy.

Z tyłu czytamy „(…) obowiązkowa pozycja dla każdego beatlemaniaka”. Niekoniecznie, książkę powinni przeczytać w szczególności ludzie stroniący od The Beattles (tacy jak ja!). Jestem przekonany, że zmienią zdanie. Oczywiście dla fanów muzyki rockowej przełomu lat 60’ i 70’, i beatlemaniaków jest to pozycja obowiązkowa oraz dla osób interesujących się ogólnie muzyką. Rewelacyjna książka, którą polecam z całego serca.

Na zakończenie polecam wykonanie Hey Jude przez Paula McCartneya, Erica Claptona, Stinga, Eltona Johna i Marka Knopflera: