Na ostrzu noża – recenzja

RobertW/ Sierpień 19, 2016/ Książki/ 0 comments

na ostrzu nożaMiroslav Žamboch to czeski pisarz, który swoim wykształceniem bije innych na głowę twórców. Jest bowiem fizykiem jądrowym, a dodatkowo, ma rozległe zainteresowania, które – przynajmniej w moim odczuciu – znacząco wpływają na światy stworzone dla potrzeb kolejnych powieści.

Jakiś czas temu, wróciłem do książki „Sierżant”, po lekturze, której nabrałem przekonania, że ten czeski autor, jest jednym z najciekawszych twórców, jacy współcześnie tworzą literaturę fantasy czy też science fiction. Z niemałym więc zadowoleniem, przyjąłem do wiadomości fakt, że dzięki uprzejmości wydawnictwa Fabryka Słów, otrzymam do recenzji pierwszy tom cyklu Koniarz, czyli książkę „Na ostrzu noża”.

 

Sam początek fabuły przypomniał mi, oglądany parę lat temu film animowany o słynnym rewolwerowcu, szybszym od własnego cienia. Lucky Luke – bo to jego właśnie nim na myśli – został wynajęty, aby przeprowadzić grupę osadników przez niebezpieczne rejony, prowadzące do miododajnej Kalifornii. Na tym podobieństwa oczywiście się kończą, jednak czytając wprowadzenie do treści opisywanej powieści, jak żywe stanęły mi przed oczami sceny z tego filmu.

 

Nasz bohater to wielki facet o wyglądzie zabijaki, sprawiający wrażenie nieco tępawego, co niektórzy jego pracodawcy próbują wykorzystać. Jednak, jak to zwykle bywa, pozory mylą. Koniarz nie jest wszak tak głupi, na jakiego wygląda, że użyję tego popularnego zwrotu.

 

Za okrągłą sumkę, nasz przyjaciel (bo bez względu na to, jaki by nie był, śledząc losy głównego bohatera i kibicując jego poczynaniom, możemy uważać się za jego przyjaciół) zgadza się poprowadzić karawanę, przez nieprzyjazne ziemie do miejsca docelowego. Jednak, nie będzie to takie łatwe, jakby mógł ktoś przypuszczać. Nie wszyscy są zadowoleni z takiego obrotu spraw i już pierwszego dnia ktoś usiłuje zabić naszego przewodnika. Na szczęście, ma również kompanów, którzy dosłownie poszliby za nim w ogień.

Trzeba wiedzieć jeszcze jedno o naszym herosie. Koniarz to wrażliwy zabijaka, który wolne chwile poświęca na czytanie mądrych ksiąg, a swoje obowiązki zawodowe traktuje niezwykle poważnie. Kierując wyprawą, nie raz będzie musiał zastosować rozwiązania, które nie wszystkim przypadną do gustu.

 

Książkę tę odebrałem, jako historię wędrówki, która pozornie nie miała szans na sukces, ale jednak kolejne wydarzenia utwierdzały mnie w przekonaniu, że być może całe to przedsięwzięcie będzie miało szczęśliwy finał. Oczywiście nie zdradzę, jak to wszystko się skończy. Powiem tylko tyle, że dawno nie czytałem książki, która tak bardzo przypadłaby mi do gustu. Akcja goni tu akcję, a filozoficzne dysputy głównego bohatera i jego zjadliwy humor to największy plusy tej powieści.

 

Autor, w swojej powieści wykazał się niesamowitą wprost fantazją, stwarzając świat, w którym przyszło żyć naszemu bohaterowi. To jakby alternatywne spojrzenie na nasz Dziki Zachód, Dodatkowo ukazane postacie są pełnowymiarowe i bardzo ludzkie, co dodaje im prawdziwości.

 

Cóż można dodać więcej? Polecam tę pozycję i czekam na kolejny tom cyklu o najemniku, którego działania zapewniły mi świetną rozrywkę na wiele godzin.