Juan Pablo Escobar „Mój ojciec Pablo Escobar” – recenzja

AniaG/ Lipiec 7, 2017/ Książki/ 0 comments

Po ponad dwudziestu latach od śmierci Pabla Escobara, po wielu prześladowaniach, próbach zadośćuczynienia, latach udręki, dla Juana Escobara przyszedł czas rozliczenia się z przeszłością. Odważnie stawia czoło konsekwencjom po fali przemocy wywołanej przez jego ojca. Nie dopatrzymy się tu również aktów usprawiedliwiania czy prób odkupienia grzechów ojca. Jest tu wiele samokrytyki i pokory, a świat wreszcie dojrzał, by wysłuchać tej historii.

Prawda. Szczera prawda często nie interesuje ludzi. Preferują zmyślone, barwne historie, przy których prawdziwe wydarzenia jawią im się bezpłciowo, nudno, nijako. Czy mężczyźnie powszechnie uznawanemu za osobę niemoralną, znaną z przemocy i obrzydliwie bogatemu można współczuć? Czy poznając całą historię jakiegokolwiek człowieka, choćby najbardziej przerażającego, mamy prawo i odwagę go oceniać? Do opinii mamy prawo zawsze, ale czy do oceny również? Na pewno nie do oceny Juana, który wrzucony do świata niewyobrażalnej przemocy, obecnie pragnie jedynie pokoju i przebaczenia.

Własne więzienie, góry gotówki, tysiące morderstw, wisząca nad Pablem groźba ekstradycji. Jest wiele tragizmu w tym, że w świecie mafii, bajońskich sum, zbrodni i przekrętów, największym wrogiem Escobara okazała się jego najbliższa rodzina oraz to, że nie był w stanie uchronić własnych dzieci przed chociażby prześladowaniami w szkole. Książka zawiera mnóstwo historii opowiedzianych przez samego barona, bądź skreślonych jego ręką przed śmiercią. Jest wręcz zatrważające jak sprzeczną postacią był Pablo Escobar.

Choć autorem jest syn Pabla, dokonuje bardzo obiektywnej oceny życia ojca. Ukazuje wszystkie jego twarze, starając spoić je w jeden obraz przedstawiony czytelnikowi. Kiedy osoba ojca mówiąca „Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie”, zdecydowanie zasługuje na potępienie, postawa Juana wydaje się z goła odmienna. Stara się być zwyczajnie dobrym człowiekiem. Na przekór uprzedzeniom, strachowi, na przekór światu.

Muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem opowiedzianej historii. Na uwagę zasługuje również polskie wydanie książki. Tłoczone litery, przyjazny format, chropowata struktura, zdjęcia oraz kolory, aż wołają by wziąć książkę do ręki i jej nie wypuszczać przez najbliższych prawie 500 stron. Jeśli sięgnęliście po książkę na fali popularności serialu, tym lepiej. Wasza wiedza będzie ugruntowana. Przeczytacie o rzeczach, które podczas oglądania wydawały Wam się mrzonką, czymś wykreowanym na potrzeby produkcji, a jednak okazały się prawdą. Odbieram to jako duży plus.

Juan, choć sam przyznaje to niechętnie, okazuje się ostatnią ofiarą zachłanności i terroru Pabla Escobara. Może nawet największą, bo naznaczoną nie tylko historiami zbrodni, ale również jego krwią i nazwiskiem. Juan zdaje się do nas szeptać „Nie jesteśmy naszymi ojcami”. Pragnie pisać własną historię i być postrzegany przez pryzmat własnych czynów i wyborów. Tylko tyle.

„… być może uda mi się jako architektowi odbudować i zaprojektować na ruinach tej rodziny przyszłość szlachetną i godną”.