Na narty z dzieckiem? A czemuż by nie!

Alicja Konarska/ Marzec 3, 2015/ Blog, Żyj, nie biadol/ 0 comments

na-artach-300x169

To, że wyjedziemy na ferie było pewne już od jakiegoś czasu… to, że będziemy jeździć na nartach również. Choć jazda na nartach to dużo powiedziane zważywszy na to, że Anika ledwo zaczęła chodzić a ja nigdy nie miałam nart na nogach. No ale mam przecież Męża, który jest instruktorem narciarstwa więc nie ma czym się przejmować 🙂 . Na Anikę nie było odpowiedniej wielkości butów narciarskich więc wylądowała w nosidle, mnie się aż tak nie upiekło więc wylądowałam na nartach. Z powodu początkowej olbrzymiej niechęci do nart… no cóż kojarzą mi się głównie z klaunami w takich długaśnych butach, a przecież wszyscy boją się klaunów… na stoku spędziłam tylko 3 dni. Ale Miłoszowi to wystarczyło, żeby nauczyć mnie jeździć na tyle, aby stało się to na prawdę fajne. Pierwszy dzień na stoku Anika spędziła z Dziadkami, aby mój Instruktor mógł poświęcić mi całą swoją uwagę. Anisia u Dziadka na plecach się świetnie bawiła, nie zdziwiłabym się gdyby Mu szeptała „No to teraz jak najszybciej!”. No tak, ten Brzdąc umie się bawić. Po pierwszym dniu miałam już za sobą pierwszy samodzielny zjazd i radziłam sobie na tyle dobrze na stoku, że kolejne dni Bobas spędził już jeżdżąc z Nami. Muszę przyznać, że budziliśmy sporą sensacje na stoku, w końcu tylko my mieliśmy bobasa w nosidle. Wydawało mi się to czymś normalnym, bo wiedziałam, że kiedyś mój Mąż był takim Brzdącem w nosidle na stoku. A tu proszę… jednak to nie jest tak popularne jak myślałam. A jak Anika reagowała na to wszystko? Większość czasu… przespała. Tak. Jak dla niej w nosidle fajnie buja i chyba dlatego tak lubi w nim siedzieć, no ale jakby nie było, jest to dla niej usypiające. Przypięta, wyubierana żeby nie zmarznąć spokojnie delektowała się jazdą i widokami. Wyjazd na narty zakończył się wielkim sukcesem. A za rok Milosz będzie uczył jeździć na nartach już nie mnie, a Anikę… przynajmniej taki jest plan.

A tak oto ja nauczyłam się jeździć w 3 dni 😉 przez co stwierdzam, że Miłosz to najlepszy instruktor na świecie. Nauczyłam się jeździć nie mając żadnej kolizji ani upadku.

 

więcej znajdziesz na www.zyjniebiadol.pl