Co nas drażni, co nas wkurza

„Co nas drażni, co nas wkurza” Joe Palca i Flora Lichtman

„Co nas drażni, co nas wkurza”, czyli o irytacji jako o naszym nieustannym towarzyszu. Kompanie, który nie opuszcza nas przez całe życie. Ma to również swoje plusy, które gdyby się nad tym dłużej zastanowić są większe, niż nam się wydaje. „Kiedy się wkurzać przestanę, będzie po mnie” – parafrazując wiersz Jonasza Kofty. Chodziło mu o zdziwienie, lecz zdziwienie jest naszym preludium do wkurzenia. Wkurzenie natomiast wyciąga nas z czeluści stagnacji, pobudza rozwój. Może gdyby nie złość, to teraz zamiast w stylowych kamienicach i wieżowcach, mieszkalibyśmy w jaskiniach jak za starych, dobrych czasów? Pomyślmy też o „polskiej kulturze narzekania”, o której pisał Wojciszke. Stanowi ono przecież nasz fundament komunikacyjny, a bez niego budynek, który buduje społeczeństwo, byłby wyjątkowo niestabilny. Poświęćmy więc chociażby chwilę tej ważnej emocji, jaką jest irytacja.

    Książka „Co nas drażni, co nas wkurza” jest niepodważalnie dla każdego.

Wyjaśnia nam pewne aspekty ludzkiej złości, której sami nie rozumiemy. Irytacja jest jak komornik, dopada nas wbrew naszej woli i zabiera wewnętrzny spokój. Dlaczego ulegamy rozdrażnieniu gdy słyszymy czyjąś rozmowę przez telefon? Co jest przyczyną naszych wulkanów wypełnionych lawą rozdrażnienia, kiedy słyszymy rozkapryszone dziecko czy bzyczenie komara? Takich irytujących bodźców jest mnóstwo, niektóre są takie z natury, w przypadku innych zależy to od sytuacji. To mocno subiektywne, nie każdy w końcu stojąc w korku, wyrywa sobie włosy z głowy i uprawia boks z klaksonem.

Jest to przystępna literatura. Porusza wiele ciekawych aspektów związanych z irytacją. Składa się z czternastu rozdziałów, w każdym z nich opisane są historie powiązane z rozdrażnieniem. Proponuję jednak momentami uważać na pewne nieścisłości. Było mi smutno, że po raz kolejny ktoś próbuje mi wmówić, iż byk reaguje na kolor mulety, a nie na jej gwałtowny ruch. Myślałam, że ten mit został już dawno obalony. Zadawane jest tam wiele pytań dotyczących między innymi istnienia gustów muzycznych, determinacji w sporcie, jak i sympatii do pikantnych potraw. Tematem, który bardzo mnie zaciekawił, był temat dźwięku oraz różnic kulturowych w odbiorze muzyki. Moje muzyczne serce zawrzało.

Wpadamy w pułapkę myślenia, że muzyka zachodnia to synonim muzyki w ogóle

Jako człowiek, w którego życiu najważniejszym elementem jest muzyka, pozwolę sobie jeszcze zacytować fragment z rozdziału „Horror słuchu absolutnego”.

Irytacja to zatem wytwór naszego umysłu: wynik przyswojenia sobie pewnego systemu muzycznego i oczekiwania, że słyszane dźwięki się w niego wpasują

    Reasumując, jest to książka, która jest zbiorem ciekawostek zahaczających o naukowe zagadnienia. Po przeczytaniu wiemy już jak radzić sobie z irytacją. W końcu najprostsze rozwiązania są najlepsze. Poznajemy również przepis na irytację – szczypta nieprzewidywalności i spora łyżka złudnego wrażenia, że w każdej chwili wszystko wróci do normy. Korzystaj mądrze.

Jeśli waszym największym zmartwieniem jest mimowolne podsłuchiwanie irytującego semiologu, to podziękujcie za to losowi i kupcie sobie zatyczki do uszu