„Niewolnica” A.M. Chaudiere

AniaG/ Listopad 1, 2017/ Książki/ 0 comments

Europa 2052. Cofnij. Popraw. Nowa Europa 2052. Świat przeżył ogromny kataklizm, zmieniający wszystko nie do poznania. Zmianie uległ klimat i ułożenie kontynentów, a wielkie mocarstwa i metropolie upadły. Miasta współczesnej Europy opanowało całkowite bezprawie, jak większość miejsc na ziemi, które przetrwały katastrofę.

Arinę, ostatnią z wielkiego rodu magów Veilleur, zniewolono gdy miała zaledwie trzynaście lat. Jej magiczna rodzina padła ofiarą napaści podczas pamiętnej nocy, kiedy to przez Nowy Orlean przetoczyła się fala brutalności bezwzględnych magów Aszarate. Obecnie dwudziestojednoletnia Arina, jest niewolnicą i nałożnicą jednego z najpotężniejszych magów Nowej Europy. Nie brakuje tu drastycznych scen, ponieważ Azarel nie waha się przed robieniem jej dotkliwej krzywdy. Ciche przymierza, korzystanie z Technik Mocy Nabytej, ponadprzeciętna ilość mocy czerpana z cierpienia niewolników, uczyniły go niemal niepokonanym. Dziewczyna wpada w destrukcyjny krąg rozpaczy, a niewola zmienia jej osobowość popychając w sidła obojętności.

Niespodziewanie ich stosunki ulegają zmianie, a stopień zależności między nimi staje się przerażający. Ale czy miłość tępi w nas bestialstwo? Czy w chwilach kryzysu jeszcze bardziej podsyca płomień szaleństwa i brutalności? „Kierował nim obłęd człowieka, który opacznie zrozumiał do, co widział. Człowiek zdradzonego. Człowieka, który w istocie okazał się nie być człowiekiem”. Przecież zranione serce nigdy nie zapomina. Zabił jej rodzinę, pojął w niewolę, związał jej moc, później dał nadzieję i uczucie, która okazało się bańką mydlaną. Gdy sytuacja staje się bardziej niż tragiczna, do akcji wkraczają młodzi gwardziści, a fabuła książki nabiera zupełnie innego charakteru. Arina powoli zagłusza w sobie rezygnację, odrętwienie i zmęczenie, i zaczyna naukę w Akademii Morza Deszczów. Nauczona żyć ze świadomością śmierci, musi spojrzeć w przyszłość.

Z cierpieniem można żyć, choćby nie wiadomo jak było wielkie. Nie jest to łatwe, ale nie jest też niemożliwe.

Gdy Arina ze swoimi decyzjami jest niezmiernie irytującą bohaterką, to za Severio i Leviego autorce należy się medal. Obaj należeli do najpotężniejszych gwardzistów Akademii Morza Deszczów – skupiającej magów naukowej placówki, istniejącej odkąd właściwie pojawiła się ludzkość. Severio z rodu Devlon, dowodził niepokonanym oddziałem, który starał się wprowadzić ład w zrujnowanym świecie. Natomiast Levi Herrinn pochodził z rodu szczycącego się uzdolnieniami zielarskimi. Szczery, otwarty, bystry i radosny. Nie da się go nie lubić. Dwaj przyjaciele byli niczym ogień i woda, a może nawet stal. Levi rozgadany, wprowadzający wesołość i cięty dowcip, Severio opanowany, pełen spokoju i mądrości.

W „Niewolnicy” mamy cały wachlarz ciekawych, choć mało rozbudowanych postaci. Bezwzględna Sail i jej brat Parias oraz zdradziecki Belius. Po drugiej stronie barykady Yannni – mistrz iluzji, Jasper – najlepiej poinformowany student w Akademii, Ilia – srebrnowłosa elfka czy czarownica Emmanuelle Larochette, a także Catarina Adrianowa – ponad pięćset letnia wampirzyca i Anna – towarzyszką niewolniczej niedoli Ariny. Jest jeszcze schwytany w niewolę wampir Max, który choć jak wszyscy zakochuje się w Arinie na pstryknięcie palca, ma wiele racji i potrafi spojrzeć na sytuację chłodnym okiem.

Przeznaczenia nie da się zmienić, zaś cel owszem.

Żałuję, że autorka nie napisała więcej o kataklizmie, który doprowadził do takich zmian. Chciałabym się też dowiedzieć więcej o zasadach panujących w nowym świecie, magii Aszarate, a także tego na czym polegała długowieczność magów. Większego nacisku na fabułę i całą historię, ponieważ jest szalenie ciekawa, a potraktowana troszeczkę po macoszemu. Chciałabym więcej i więcej, co pokazuje, ze mimo braków, historia jest pociągająca i interesująca. Mamy wrażenie, że wydarzenia cały czas zataczają koło, a wizyty innych Aszarate i gości są zbyt pobieżne, szybkie i choć brutalne to nie odciskające piętna na fabule. Sytuacje i przygody, które chciałam poznać bliżej, były sprowadzone do kilku zdań. Kilkukrotne wyprzedzanie faktów oraz błędy i literówki, również trochę psują radość czytania.

Największym plusem, jak wspomniałam, są postaci Severio i Leviego. Duże wrażenie robi to, że magowie są uosobieniem nadnaturalnych mocy, dzięki czemu sceny walki nabierają rozmachu i rumieńców. Kolejną rzeczą na wielki plus jest pomysł rozmawiania poprzez dotyk, podobnie jak gwara magów – mowa stylizowana na dawną. 500 letnia wampirzyca mówi bardziej współczesnym językiem niż osoby dwudziestoletnie.

Nie słowa są ważne, a czyny. W dzisiejszych czasach istotnym jest to, co robisz, a nie co mówisz, choćby nie wiem jak było piękne. Czyny wyrażają wszystko. I wszystko mówią o człowieku.

Całość składa się na cztery części oddzielone pięknymi artami, dodatkowo dostajemy hipotetyczną mapę ówczesnego postapokaliptycznego świata, plan Akademii i posiadłości Azarela, a także słownik. Książka zachęca do zasięgnięcia naukowej wiedzy na temat odczuwania sympatii względem oprawcy, a także zniewolenia i szeregu zjawisk psychologicznych z nim związanych.

Gdyby autorka zmieniła lub wzmocniła pewne wątki, ta historia mogłaby być porywająca, zmiatająca nas z powierzchni ziemi. Obecnie jest takim guilty pleasure, historią której choć daleko do ideału, to jednak porywa nas i uzależnia, póki nie dobrniemy do ostatniej strony, która wrzuca nas w tornado emocji. Choć nie mogę przeboleć tego jak doszło do tej sceny, to zakończenie jest najlepszym fragmentem książki. Autorka pozostawiła wiele nierozwiązanych kwestii, nowych okoliczności, które bezwzględnie wymagają dalszego opisania.

Cała historia ma ogromny potencjał, dlatego pokładam wielką nadzieję w tym, że te 4 lata zmieniły dużo w życiu autorki i planuje kontynuację, która powali nas na nasze czytelnicze kolana. Książka miała swoją premierę w 2013 roku, nowy dodruk i okładka mam nadzieję, że są zapowiedzią powrotu historii napisanej przez A.M. Chaudiere.

Wiara to nic innego jak przekonanie, że istnieje coś poza tobą, jak… nadzieja czy miłość. Jeśli wierzysz, że coś takiego istnieje, masz nadzieję, to masz także siłę, by z wiary uczynić coś niemal namacalnego.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej.