„Obsesja” Nory Roberts – recenzja

JoannaZ/ Grudzień 29, 2016/ Książki/ 0 comments

Historia kołem się toczy. Przeszłość zawsze będzie Cię prześladować. Potwór pozostanie potworem do końca swoich dni. Właściwie te trzy zdania definiują cały charakter Obsesji Nory Roberts.

roberts-n-obsesja          Pewnej burzowej nocy dwunastoletnia Naomi podąża za swoim ojcem w kierunku ciemnego lasu. To, co znajduje się pod wejściem do podziemnej piwnicy, na zawsze odmienia życie dziewczynki. W tę noc, bestialstwo Thomasa Davida Bowesa zostaje powściągnięte. Zaledwie kilkanaście miesięcy później, w zupełnie nowym miejscu, otoczona innymi ludźmi, Naomi przeżywa kolejną traumę. Wracają przykre wspomnienia, a ziemia usuwa się spod stóp, kiedy dziewczynka zdaje sobie sprawę, że była to kolejna ofiara jej ojca, który jest w stanie zabić nawet na odległość.

Kilkanaście lat później, kiedy rodzeństwo Carson stanęło na nogi, realizując wszystkie swoje plany, Naomi zdaje sobie sprawę, że w końcu znalazła własne miejsce na ziemi. Kupując wielki dom na skarpie w małym miasteczku, w którym mieszkańcy są niczym jedna wielka rodzina, kobieta próbuje zostawić za sobą przeszłość i zacząć nowe życie. Wszystko dzieje się w zawrotnym tempie. Pojawiają się nieoczekiwane zmiany, uczucia i ludzie. Natłok pracy pozwala na oderwanie się od dręczących wspomnień, które powoli odchodzą w niepamięć. Do czasu… Spuścizna po Thomasie Davidzie Bowesie pojawia się tak nieoczekiwanie i błyskawicznie, że po raz kolejny cały świat Naomi prawie legnie w gruzach.

Po książce z kategorii thriller/sensacja/kryminał oczekuje się mocnych wrażeń, rozlewu krwi, nierozwiązanych zagadek, tajemnic oraz obrazów, które długo nie pozwalają zasnąć. W Obsesji znajdziemy jedynie namiastkę prawdziwych akcji, które dawkowane stopniowo i opisane bardzo ubogo, nie pozwalają na wczucie się w dramatyczną historię. Bohaterowie zachowują się jak maszyny. Wyrzucają z siebie często niepowiązane słowa, tworząc chaos i wiele nieporozumień. Treści brakuje kolorystyki oraz nieprzewidywalności, a rzekomo kryminalna historia zamienia się w kiepską imitację horroru.

Tłumaczenie, ponieważ to ono tworzy wielki zamęt, pozostawia wiele do życzenia. Dialogom porozrzucanym po całych stronach, brakuje organizacji, znaków interpunkcyjnych oraz (bardzo często) pierwiastka ludzkiego. Wszystkie rozmowy wyglądają jak zapis stenograficzny, który ciężko rozszyfrować. Przez to nieudolne oddanie treści traci ona na wartości. Fabuła wydaje się bardzo przyziemna, brakuje gładkich przejść między akcjami, a relacje międzyludzkie przedstawione są niczym teatr kukiełkowy, który jest bardzo daleki od rzeczywistości. Ogólnie, tłumaczenie sprawia wrażenie niedopracowanego.

Autorka porusza w swojej powieści tak kontrowersyjne tematy jak gwałt, morderstwa z zimną krwią dokonywane ku czci własnych bestialskich zasad, stalking czy medialne prześladowanie. Roberts nie ucieka od powszechnych schematów, które choć prawdziwe i obecne na co dzień, nie wydają się realne dopóki nie dotyczą nas samych. Jednakże, forma przedstawienia całej fabuły mogłaby być o wiele lepsza. Jestem pewna, że po wprowadzeniu kilku poprawek Obsesja stałaby się mrożącym krew w żyłach thrillerem, który na długo pozostanie w pamięci.