Opowieść o Kullervo – J.R.R. Tolkien – recenzja

Sebastian Grochala/ Grudzień 15, 2016/ Książki, sgrochala - recenzje/ 0 comments

Tolkien twierdził, że „Opowieść o Kullervo” stanowiła początek jego pierwszych prób tworzenia własnych legend. Autor nie zdążył niestety samodzielnie doprowadzić do wydania tego utworu – zrobiła to za niego Verlyn Flieger oraz w przypadku polskiego rynku, Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Tak oto całkiem niedawno ukazała się licząca blisko 300 stron książka, zawierająca publikowaną po raz pierwszy historię, ale nie tylko nią, ponieważ wydanie nie ogranicza się tylko do historii Kullervo.

9b56d61b90Sama historia (niedokończona, co warto podkreślić) zajmuje 30 stron książki. Kolejne 30 stron to jej angielskojęzyczna wersja. Dodatkowo na książkę składają się (również w wersji dwujęzycznej) spisy imion, robocze streszczenia fabuły, dwa referaty, przypisy i komentarze oraz bibliografia. Zasadniczo cała książka stanowi mini encyklopedię przybliżającą czytelnikowi zarówno kulisy powstawania opowieści jak i jej konstrukcję oraz myśli towarzyszące jej autorowi na etapie jej tworzenia. Dla miłośników twórczości Tolkiena, będzie to z pewnością arcyciekawe wydanie. U „zwykłych” czytelników, którzy oczekiwaliby nowej opowieści twórcy „Władcy Pierścieni” – książka może wywoływać rozczarowanie i warto wziąć to pod uwagę decydując się na jej zakup, bądź sprawienie jej komuś w prezencie.

Jeśli idzie o samą opowieść i historię, to zdecydowanie jest ona sama w sobie ciekawa i warta poznania. Pytanie, czy na pewno, aby ją poznać warto kupować całą książkę. Ocenę pozostawię każdemu i każdej z Was, ale z uwagi na to, że konstrukcja również mnie wprawiła w małe zdziwienie, stwierdziłem, że w recenzji zwrócę Wam na to uwagę głównie dlatego, że jak już wiecie (jeśli czytaliście moje wcześniejsze recenzje) staram się nie pisać zbyt wiele o samej treści czy fabule czytanych książek, ponieważ nie chciałbym zdradzać Wam ich szczegółów. Tutaj nie chcę tego robić tym bardziej, że… historia, pomimo tego, że bogata jest w akcję i wydarzenia to… jest dość krótka.

Legenda stworzona przez Tolkiena wykorzystuje dość znane dla legend motywy – konfliktu między braćmi, cudownego ocalenia dziecka, zemszczenia się dziecka za morderstwo ojca oraz samobójstwo popełnione z miłości. To nie wszystko, ale nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele szczegółów, bo naprawdę nie będziecie mieli po co sięgać po „Opowieść” 😉

Podsumowując – „Opowieść o Kullervo” pokazuje nam początki twórczości Tolkiena i dla jej miłośników takie wydanie tej książki z pewnością będzie nie lada gratką. Dla pozostałych – sama opowieść będzie ciekawa, natomiast wszystko to, co dookoła niej raczej pozostanie nieprzeczytane, co zachęca do zadawania filozoficznego nieco pytania, czy skoro sam autor nie doprowadził do wydania pewnych swoich dzieł warto wyciągać je z jego szuflady po jego śmierci, opracowywać według własnej woli i wydawać?