Clémentine Beauvais „Pasztety, do boju!” – recenzja

AniaG/ Listopad 6, 2017/ Książki/ 0 comments

Mireille Laplanche zajmuje trzecie miejsce w internetowym konkursie na Pasztety Roku Zespołu Szkół Ogólnokształcących we francuskim Bourg-en-Bresse . Na dodatek konkurs organizowany jest przez dawnego, wieloletniego przyjaciela naszego Brązowego Paszteta. Ta nieprzyjemna okoliczność zbliża do siebie laureatki konkursu: Mireille, Astrid i Hakimę. A więc… dziewczyny więc biorą się do roboty. Zmieniają swoje nawyki, ubiór, zachowanie, chudną i stają się najpopularniejsze w szkole. Przy okazji zdobywając serca najprzystojniejszych i najzdolniejszych chłopców w szkole. Brzmi pięknie, prawda? Tyle, że to… nie jest prawda. To nie ta książka. Nie ta historia. Nie ten wymuskany happy end.

Po wypłakaniu odpowiedniej ilości łez i zjedzeniu o wiele większej ilości lodów, niż wymaga sytuacja, nasze Pasztety ocierają łzy i ruszają w podróż. Jak wiadomo, nawet najdłuższa, zaczyna się od pierwszego kroku, który jest porywem bardziej serca niż ciała. Sarkastycznie rzucona uwaga staje się inspiracją i przeradza się w rowerową wyprawę. Kierowani głosem pani z GPS-u, ruszają w drogę!

Każda z nich ma cel, który dodaje im sił. Mireille chce poznać swojego biologicznego ojca, który jest mężem prezydent Francji. Astrid chce zobaczyć na żywo występ swojego ukochanego zespołu Indochine. Hakima chce sprawiedliwości dla swojego brata – żołnierza, który stracił nogi i cel w życiu. Kader, mimo swojego kalectwa obejmuje opiekę nad trzema przyjaciółkami i rusza z nimi w drogę. Różne powody sprawiają, że mają wspólny cel, aby znaleźć się 14 lipca w Paryżu. Pragną przypomnieć światu o swoim istnieniu i… wkręcić się na przyjęcia w Pałacu Elizejskim.

– Mireille, jesteś zadziwiająco dojrzała jak na swój wiek; dlaczego?
– Bo ja wiem? Może dlatego, że brzydota sprzyja szybszemu dojrzewaniu.

 

Czasem trzeba zrobić coś iście odjechanego! Wsiadamy na rower wraz z Mireille i jej myślami, i jest to wspaniałe miejsce na podróż dla każdego czytelnika. W głowie Mireille znajduje się ogrom ciętych ripost, szalonych pomysłów oraz humoru rozkładającego na łopatki nawet największą marudę. Przysięgam, że zaśmiewałam się w głos! Co jest u mnie bardzo nietypowym zjawiskiem podczas czytania. Do tej podróży, autorka dorzuca nam nawet ścieżkę dźwiękową! 🙂

„Pasztety do boju!” to zapis tego, co znamy z życia. Strachu, braku akceptacji, poczucia niewystarczalności, wszystkich naszych największych słabości, które pod wpływem włożonego wysiłku, mogą okazać się naszą najwspanialszą siłą. Musimy sobie sami przypomnieć, że jednak większy wpływ, niż na wygląd, mamy na własne myśli, słowa i zachowanie. Ciężkie doświadczenia rozwijają w nas genialne poczucie humoru, dystans do świata, ponadprzeciętna siłę charakteru i dostarczają epickich pomysłów.

Historia ma w sobie tę kropkę nad „i”, która czyni ją wyjątkową, kompletną i zapadającą w serce. Pamiętajcie. Najlepszą zemstą na niesprawiedliwościach świata jest wiara w samego siebie. Kiedy życie popycha Was na skraj przepaść, zawsze zamiast roztrzaskać się o dno, możecie wyhodować skrzydła i… pofrunąć!