„Patrzeć jak świat płonie. Rok Trumpa, Brexitu i dobrej zmiany. Matthew Tyrmand rozmawia z Marcinem Makowskim” – recenzja

Sebastian Grochala/ Styczeń 3, 2018/ Książki, sgrochala - recenzje/ 0 comments

Chcąc zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość sięgamy po różne źródła. Rozmawiamy ze znajomymi, zaglądamy do prasy, oglądamy telewizyjne kanały informacyjne, coraz częściej śledzimy Internet. Po książki sięgamy rzadziej, bo trudno ich autorom komentować rzeczywistość tu i teraz. Chyba, że… stanowią zbiór felietonów i jako taki pozwalają czytelnikowi zbliżyć się i obserwować to, co aktualnie dzieje się dookoła. Jedną z tak wydanych książek chciałbym Wam dziś przybliżyć.

Kojarzycie Leopolda Tyrmanda?  Jeśli nie, to jedyne, bo zdecydowanie warto, żebyście go poznali – przynajmniej poprzez lekturę „Dziennika 1954”. Jeśli go znacie i podobał się Wam jego sposób komentowania rzeczywistości i trafność wystawianych ocen oraz wizji i chcielibyście w pewien sposób zmierzyć się ze współczesnością analizowaną w podobny sposób, to warto poznać jego syna, Matthew Tyrmanda. I książka, którą zaraz zrecenzuję, to idealna do tego okazja, ponieważ to właśnie on jest współtwórcą!

Do rzeczy…

Marcin Makowski, dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”, WP i Radia Kraków, zajmujący się tematyką z pogranicza mediów, polityki i nauki  prywatnie pozostawał pod wielkim wrażeniem Leopolda Tyrmanda, kiedy dowiedział się, że jego syn, Matthew, w podobny sposób komentuje rzeczywistość zaproponował mu przeprowadzenie wywiadu. I tak od jednego spotkania rozpoczęła się ich współpraca. Jej efektem pierwotnie były felietony z cyklu „Zły Tyrmand”  ukazujące się przez półtora roku na łamach czasopisma „Do Rzeczy”. W końcu zapadła decyzja o wydaniu ich w formie książki – i tak powstała pozycja „Patrzeć jak świat płonie. Rok Trumpa, Brexitu i dobrej zmiany. Matthew Tyrmand rozmawia z Marcinem Makowskim”.

Książka, z uwagi na to, że stanowi zbiór felietonów i jest równocześnie rozmową prowadzoną przez Makowskiego i Tyrmanda, czyta się bardzo szybko, chociaż trzeba przyznać, że jest napisana nie najprostszym językiem. Panowie w błyskotliwie formułowanych myślach przekazują nam swoje opinie na temat zachodzących dookoła nas zmian. Mówią o tym, jak wielkie postaci i nazwiska wpływają na rzeczywistość swoich krajów, ale również na nasze najbliższe otoczenie. Bo co dla Polaków znaczy fakt, że Anglicy opowiadają się ze Brexitem? Jakie konsekwencje dla nas ma wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA? Jak w kontekście do zauważalnych w USA, Francji czy Anglii sytuacji ma się nasza, polska rzeczywistość? Aby to zrozumieć i dostrzec pewne podobieństwa oraz relacje pomiędzy różnymi, z pozoru nie związanymi ze sobą, zdarzeniami mającymi miejsce w krajach oddalonych od siebie o wiele kilometrów warto dać pole do popisu osobom, które świat wielkiej polityki i mediów znają od podszewki i potrafią go rozłożyć na czynniki pierwsze.

Książka jest wyjątkowa i w bardzo interesujący sposób opowiada o tym, co dzieje się dookoła nas a co bez znajomości dodatkowych kontekstów trudno nam samemu zrozumieć czy ocenić. To szczera i autentyczna, a przy tym bardzo błyskotliwa i pełna odniesień do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości rozmowa o kondycji naszej cywilizacji. I nie boję się tutaj używać wielkich słów, bo perspektywa z jakiej przyglądają się rzeczywistości Makowski i Tyrmand pozwala czytelnikom zauważyć, że to wszystko o czym opowiadają nam w swoich felietonach jest ze sobą powiązane i stanowi element układanki, która ciągle rozszerza się o nowe wątki prowadząc poszczególne kraje, ale również świat w kierunku, który nie jest nam znany. Przyznacie, że na przełomie kolejnego roku, kiedy podsumowujemy to, co minęło i myślimy o tym, co będzie taka lektura i refleksja brzmi ciekawie? Jeśli tak, to… sięgnijcie po książkę, bo czy to widzicie, czy nie, świat – jak mówi jej tytuł – faktycznie płonie!