Prawda ostateczna

JeremiaszP/ Styczeń 10, 2017/ Książki/ 0 comments

po_okladka

Okładka książki

Na łamach Z kamerą wśród książek recenzowałem już jedną publikację Johna Gribbina, mianowicie Popularną encyklopedię fizyki kwantowej. Książka Prawda ostateczna: jak odkryliśmy wiek Wszechświata. wydana nakładem wydawnictwa Próśzyński i S-ka to najnowsze dzieło znanego i cenionego popularyzatora nauki jakim jest niewątpliwie John Gribbin.  Czy Prawda ostateczna również jest dobrą książką? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tej recenzji.

po_1

prof. John Gribbin autor Prawdy ostatecznej

Zasadniczo Prawda ostateczna jest pozycja, której tematem przewodnim jest historia nowożytnych (rozumiem tu okres od końca XIX wieku po czasy współczesne) odkryć astronomicznych, ze szczególnym uwzględnieniem pomiarów z tego zakresu. Opowieść  rozpoczyna się od słynnego mikrofalowego promieniowania tła, które  przez przypadek znbadali Arno Penzias i Robert Wilson w roku 1965. To odkrycie  zrewolucjonizowało współczesną astronomię. Oczywiście książka na promieniowaniu tła się nie kończy. Poznacie historię gwiazd, a także dowiecie się, w jaki sposób w nowożytnej astronomii odkrywano ich poszczególne własności – od badania widma za pomocą prostych spektroskopów (tak odkryto pierwiastek Hel ), poprzez bardzo dokładne obliczenia. czerpiące z potężnego gmachu fizyki teoretycznej. Idąc dalej: od mgławic po galaktyki i ewolucję myślenia o Wszechświecie. Czyli od teorii, że wszystko co widzimy na niebie to w istocie składniki naszej Galaktyki, po dowody obserwacyjne, świadczące,  że Droga Mleczna to tylko przeciętna galaktyka, wśród całej galerii galaktycznej, którą wypełnia Wszechświat.

po_2

Galaktyka M31. Jeszcze na początku XX wieku uważano ją tylko za małe skupisko gwiazd w ramach naszej Galatyki.

Prawda ostateczna zasadniczo traktuje o ewolucji astronomii i astrofizyki ze szczyptą kosmologii. Czytelnik nie znajdzie tutaj opisu choćby szkicowej Teorii Superstrun, Teorii Wielkiej Unifikacji, czy innych tez, które są bardzo ciekawe, lecz mają jednak dużą wadę: ich zrozumienie wymaga od czytelnika znajomości dość zaawansowanej matematyki. Tak więc nie musicie obawiać się, że zostaniecie zasypani wzorami. W książce  pojawia się tylko najsłynniejszy wzór na świecie o równoważności masy i energii Alberta Einsteina. Swoją drogą ciekawi mnie, czy ludzie wiedzą co ten wzór oznacza.

Czas odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, jakie może zadać potencjalny czytelnik: „Czy książkę łatwo się czyta/ czy dowiem się z niej czegoś ciekawego”. Mogę jasno odpowiedzieć: oczywiście! Książka praktycznie „sama się czyta”. gdyż  nie ma tutaj skomplikowanego języka, a do tego autor zawarł  Prawdzie ostatecznej dużo ciekawostek, dotyczących naukowców i odkryć, co działa zdecydowanie na plus!

No dobrze, ale czy książka ma wady? Merytorycznych nie uświadczyłem, natomiast jako osoba, która  masowo czyta książki popularnonaukowe. nie dowiedziałem się z  pozycji Prawda ostateczna tak na dobrą sprawę niczego nowego. Książka bardzo przypomina mi pod tym względem Jak zmierzyliśmy Wszechświat Kitty Ferguson. Jeżeli jednak nie czytaliście żadnej publikacji dotyczącej historii odkryć astronomicznych, to Prawda ostateczna zdecydowanie będzie dobrą książką, w szczególności dla osób, które nie czują się pewnie w morzu fizyki i astronomii a chcą od czasu do czasu przeczytać coś ciekawego i wartościowego.