„Sand” – Ewelina Trojanowska – recenzja

Łaszkiewicz/ Luty 11, 2018/ Książki/ 0 comments

Klimatyczna okładka, lakoniczny, aczkolwiek zachęcający opis, sprzeczne ze sobą opinie w internecie… być może jestem nieco ekscentryczny, ale nic mnie tak nie przekonuje do sięgnięcia po powieść, co wyżej wymienione czynniki. Tak też stało się w przypadku debiutu Eweliny Trojanowskiej. Powieść pod tytułem Sand doczekała się zarówno skrajnie negatywnych, jak i niezwykle wychwalających recenzji. Według mnie tak zwana „prawda” leży po środku i choć ewenementem w literaturze młodzieżowej książką ta nie jest, to zdecydowanie warto śledzić kolejne poczynania autorki.

Fabuła kręci się wokół kilku osób – każda z nich opowiada o wydarzeniach ze swojej perspektywy. Tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt, bowiem bardzo często kolejne rozdziały prowadzone przez różne osoby zlewały mi się ze sobą i musiałem dokładnie sprawdzać, czyją relację aktualnie czytam. Na szczęście mniej więcej w połowie lektury, po jako-takim poznaniu bohaterów, przestałem mieć z tym problem. Obiekcje mam także do samych bohaterów; są według mnie wyjątkowo mało zgrabnie skonstruowani, ich zachowania bywają okropnie nierealistyczne, a część protagonistów – szczególnie pan „patrzcie na mnie, jestem wyjątkowy!” Ethan – zwyczajnie mnie drażniła. Ponadto, niesamowicie urzekł mnie klimat powieści – niezbyt radosny, melancholijny, miejscami dosyć ciężki. W niektórych momentach autorka nieco go burzyła dość naiwnymi dialogami bohaterów, ale można to wybaczyć, bo mimo to klimat robi ogromną robotę i ma znaczący wpływ na nasze postrzeganie kolejnych wydarzeń. A te nie pędzą na łeb, na szyję – czytając Sand, warto rozsiąść się w fotelu z herbatą i oddać się niespiesznemu tokowi akcji… która jednak potrafi w niektórych momentach zaskoczyć!

Muszę pochwalić jednak ciekawie skonstruowaną fabułę – kilka zwrotów akcji było naprawdę zaskakujących, a zakończenie wynagrodziło mi konieczność przedzierania się przez nużące i irytujące przemyślenia Ethana i, okazjonalnie irytujące, przemyślenia Alice oraz Jenny. Nie mam także jakichkolwiek zastrzeżeń do warsztatu autorki i śmiem podejrzewać, że to nie było jej pierwsze starcie z dłuższym tekstem prozatorskim.

Podsumowując – Sand nie jest złym debiutem, ale nie należy również do genialnych powieści. Pozycję tę poleciłbym w szczególności młodszym czytelnikom, w przedziale wiekowym, dajmy na to, 14-18, bo mam wrażenie, że starsi odbiorcy nie będą czerpać przyjemności z lektury. Książka Eweliny Trojanowskiej jest bardzo nierówna, ale mimo to warto po nią sięgnąć, jeśli akurat nie mamy pod ręką niczego bardziej zachęcającego. Dajmy szansę tej młodej autorce, bo jestem pewien, że jeszcze zaskoczy nas czymś genialnym.