Sebastien de Castell „Ostrze zdrajcy” – recenzja

AniaG/ Lipiec 30, 2017/ Książki/ 0 comments

„Ostrze zdrajcy” otwiera cykl przygód Wielkich Płaszczy autorstwa Sebastiena de Castell. Jest to powieść spod znaku płaszcza i szpady, z pierwszoosobową narracją prowadzoną przez dorosłego mężczyznę z niewyobrażalnym bagażem doświadczeń. Chyba każdemu z miejsca ta książka zapachniała „Trzema Muszkieterami”. Kto twierdzi inaczej, ten kłamie. 😉 Od wydania przygód muszkieterów minęło ponad 170 lat, więc zasługujemy wreszcie na powiew przygód z rapierem w dłoni.

Król Paelis zmarł, a Wielkie Płaszcze rozwiązano. W efekcie czego Falcio wraz z towarzyszami – Kestem i Brastim, skończyli jako straż przyboczna szlachcica, o którego morderstwo zostali niesłusznie oskarżeni. Świat Tristii to nie bajka. W najbardziej zepsutym mieście świata każdy arystokrata jest tyranem, a rycerz bandytą. Aby nie dopuścić do szerzenia się intryg, ochronić niewinnych i wskrzesić Wielkie Płaszcze, trójka przyjaciół musi unieść broń w górę, bo tę nierówną walkę można wygrać jedynie stając się… Ostrzem Zdrajcy.

Wielkie Płaszcze nie kłaniały się przed nikim, nawet przed samym królem. Ostrze Króla – Kest, Strzała Króla – Brasti, Serce Króla – Falcio; to wędrowni trybuni, którzy znali królewskie prawo, potrafili sprawiedliwie sądzić, szybko jeździć i twardo walczyć. Falcio val Mond pierwszy kantor Wielkich Płaszczy, musi dokonać wyboru między odrzuceniem swoich zasad a pozwoleniem na popadnięcie kraju w tyranię. I choć ludzie nazywają ich „obdartymi pelerynami” to oni się nie poddają, ukazując swoją upartość niepohamowanej chęci życia i sprawiedliwości.

Język powieści jest zdecydowanie przeznczony dla pełnoletnich czytelników. Nic dziwnego. W tarapatach, w które pakują się bohaterzy, nawet święty by zaklął. Natomiast czas akcji przypomina nasze XV stulecie doprawione szczyptą magii. „Ostrze zdrajcy” zaskakuje na wielu poziomach. Śmiałe dialogi, walka z pieśnią na ustach i dogłębnie tragiczna przeszłość naszego nieustraszonego narratora. Złożoność postaci Falcio jest czymś, czego nie da się wyrazić słowami. To trzeba przeczytać, poczuć i wziąć sobie do serca. Jego postać, a raczej cała książka mogłaby posłużyć za studium o odpowiedzialności jednostki w obliczu zła.

Legendarny śpiewak Bal Armidor, piękna służka Trin, małostkowa Valiana, nieustraszona młoda Aline, owinięci jedwabiem zabójcy Dashini – tutaj nikt nie jest tym, kim się wydaje. Otrzymujemy sporo przydatnych technik walki i kilka celnych ripost, przekonujemy się, że wiedza to potęga, a prawda może ciąć głębiej niż ostrze. Tutaj nie ma sensu zgadywać co się wydarzy. Trzeba dać się porwać i gnać przez wszystkie rozdziały, co stronę unikając wrogich ciosów. A to wszystko w niesamowitym rytmie, odpowiednim do danej sytuacji. Przez sceny walki i szermierki wręcz się płynie!

Sebastienowi de Castell udało się genialny humor sytuacyjny połączyć z niewyobrażalną głębią traumatycznych sytuacji odciskających piętno na duszach i ciałach bohaterów. Podczas czytania śmiałam się w głos i spazmatycznie nabierałam powietrza, a nawet się wzdrygałam. Sebastien daje nam zakończenie, po którym zbieramy szczękę z podłogi, chcąc więcej, i więcej. Przypomina nam, że jest na tym świecie mnóstwo rzeczy, w walce o które warto sobie wyszczerbić rapier.

Wiecie, że Sebastien de Castell naprawdę nazywa się… Sebastien de Castell? Mega, prawda? Jak to dobrze, że pomimo archeologicznego wykształcenia, wybrał wojowanie piórem i tworzenie własnych historii.  Aż trudno uwierzyć, że pomysł opowieści o trzech kompanach pojawił się w głowie autora jako rozrywka podczas biegania. Mimo, że pod postacią „trybuni”, cieszę się, że słowo „muszkieter” znowu nabrało kształtów i zapachów. I choć do Polski „Ostrze zdrajcy” dotarło trzy lata po swojej oficjalnej premierze, to w sumie lepiej, bo daje nam to możliwość szybszego radowania się kolejnymi tomami. Najbliższy już we wrześniu!

Mam nadzieję, że Wydawnictwo Insignis pokusi się również o wydanie innej serii autora, prosto z krainy Siedmiu Piasków – Spellslinger.

PS Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! (Nie mogłam się powstrzymać :)).