Sierżant – recenzja

RobertW/ Sierpień 18, 2016/ Książki/ 0 comments

Miroslav Žamboch, to bardzo interesujący człowiek, bowiem jaki inny pisarz może pochwalić się, tym, że jest fizykiem jądrowym, który w wolnym czasie uprawia judo i wręcz uwielbia wspinaczki górskie? Być może, to właśnie ze względu na tak rozległe zainteresowania i wykształcenie, jego książki znacznie odbiegają od tego, do czego zdołali mnie przyzwyczaić chociażby nasi rodzimi twórcy.

14081185_1193914447297835_1912278327_n

Przygodę z twórczością tego autora zacząłem kilka lat temu, kiedy to właśnie „Sierżant”, wpadł w moje ręce. Książka spodobała mi się na tyle, że postanowiłem, bardziej zagłębić się w pomysły tego autora i sięgnąć także po inne jego powieści oraz zbiory opowiadań. Wśród książek, które zostały wydane w Polsce należy wymienić cykl przede wszystkim „Koniarza”, który do dziś wzbudza skrajne emocje wśród czytelników. Obok opinii entuzjastycznych znajdziemy również te odsądzające autora od czci i wiary. Ale, jak wiadomo, gusta są różne, a każdy czytelnik odbiera inaczej niemalże każdą rzecz, z którą ma do czynienia na co dzień, a co dopiero mówić o dziele pisanym w momencie, gdy rynek powieściowy jest tak bogaty. Ale dość o tym.

 

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Fabryka Słów, otrzymałem do recenzji, wspomnianą już przeze mnie pozycję „Sierżant”. Cała opowieść zaczyna się w momencie, w którym, niektóre powieści właśnie się kończą. Zostajemy rzuceni w sam środek wiru wydarzeń, których przebieg, a także konsekwencje działań bohaterów, mogą zmienić wiele.

 

Lancelot – bo tak nazywa się jeden z głównych bohaterów tej powieści, kilkanaście lat temu stracił ojca. Możemy potraktować to stwierdzenie wręcz dosłownie, bowiem rodziciel, zaginął bez śladu, a wszystko wskazywało na to, że jego praca, jako maga-teoretyka, miała na to znaczny wpływ. Teraz nasz bohater zostaje wysłany, wraz z oddziałem, na obszar ziemi niczyjej, gdzie tajemnicze wydarzenia sprawiają niemałe kłopoty całej formacji…

 

Akcja powieści rozgrywa się w świecie, w którym niepodzielnie rządzi Królowa. Obszar jej panowania jest w sumie niewielki, a dodatkowo praktycznie z każdej strony otaczają go niebezpieczne tereny, zamieszkałe przez tajemnicze kreatury. Skąd się wzięły i czym są, nie wiadomo, więc możemy jedynie wnioskować, że kilkadziesiąt lat temu wydarzyła się jakaś katastrofa, która doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Technika jest na podobnym poziomie, co w naszym świecie. Mamy tu wszak karabiny, pistolety, a także czołgi napędzane parą. Niemalże każdy żołnierz ma magiczną ochronę, a ktoś ranny, nawet ciężko, ma szansę wrócić niezwykle szybko do zdrowia za sprawą potężnych uzdrowicieli.

 

„Sierżant” to przede wszystkim pozycja, dla wielbicieli militarnego science fiction z tym, że magia, która tak wpływa na życie wszystkich, jest tutaj praktycznie niezauważalna. Poza tym, warto zwrócić uwagę na świetne opisy potyczek i bitew, które w każdym szczególe sprawiają, że od tychże opisów trudno się oderwać. I jeszcze bohaterowie, którym kibicujemy, a także wraz z nimi zagłębiamy się w tajemnice, które usiłują rozwiązać.

 

Podsumowując, powrót po pewnym czasie do prozy czeskiego pisarza, uważam za niezwykle dla mnie udany.  Myślę też, że każdy czytelnik znajdzie w tej książce, coś dla siebie.