Wielki pustynny szlem

JeremiaszP/ Grudzień 16, 2016/ Książki/ 0 comments

Print

Okładka książki

Uwielbiam książki które na pierwszy rzut oka wydają się traktować o temacie, który za bardzo mnie  nie interesują, a później zaskakują mnie w sposób wręcz totalny. Nie inaczej jest z rewelacyjną książką wydaną nakładem wydawnictwa PWN pt. Wielki pustynny szlem, będącą relacją zmagań trzech Wielkich (przez duże W) ludzi: Daniela Lewczuka, Andrzeja Gondka, oraz Marka Wikiery. Dlaczego wielkich? Wyjaśniam w dalszej części recenzji.

 Wielki pustynny szlem może wydawać się książką o sporcie, konkretniej o ultramaratonie. Jednak… nie do końca o tym jest. Owszem: całość opisuje zmagania sportowe, ale książka ma o wiele, wiele głębsze znaczenie. Wielki pustynny szlem to tak naprawdę dzieło o przesuwaniu swoich własnych granic, o walce z samym sobą, o nie poddawaniu się w krytycznej sytuacji oraz o sile woli. Moim zdaniem, publikacja może spokojnie konkurować, a wręcz bije na głowę, poradniki dotyczące motywacji i popularnej psychologii (mimo że to nie jest książka sensum stricte coachingowa)!

wps_2

Pustynia… ukazuje nam kim naprawdę jesteśmy.

O czym konkretnie dowiecie się z książki Wielki pustynny szlem? Poznacie przede wszystkim odpowiedź na pytanie  czym tak naprawdę jest ultramaraton i nie, nie chodzi mi o przebiegnięcie do monopolowego o 22 w piątek wieczorem. Ultramaraton 4 deserts to jeden z najtrudniejszych biegów świata, wymagający absolutnie działania na najwyższych obrotach, bowiem do przebiegnięcia są cztery pustynie: Sahara, Gobi, Atakama, oraz… Antarktyda. Okazuje się, że problemem nie jest tylko przygotowanie fizyczne i mentalne do biegu, którego trasa to setki kilometrów. O nie! To także upały, suche powietrze, nierówny teren pustyni Gobi, pola minowe (Atakama), szczeliny lodowe i całe mnóstwo innych pułapek, czekających na nieostrożnych biegaczy.  Pod pewnymi względami jest to więc relacja sportowa, gdzie dowiecie się jak wygląda organizacja i przygotowania do tego wydarzenia, czym są batony energetyczne i co zawiera ekwipunek ultramaratończyków. Muszę oczywiście dodać, że panowie Andrzej Gądek, Daniel Lewczuk i Marek Wikiera jako pierwsi Polacy przebiegli ten morderczy ultramaraton, wchodząc do elitarnego grona Grand Slam.

Prawdziwym, trochę ukrytym celem książki jest (mam wrażenie) pokazanie czytelnikowi, że chcieć to móc, dlatego też Wielki pustynny szlem traktuję osobiście jako książkę coachingową. Między wierszami zawarto wiedzę, która dosłownie kopie czytelnika w „cztery litery”, aby zmienił swoje życie, zaczął uprawiać sport itd. Dla mnie pod pewnymi względami jest to książka bardzo osobista – pojawiła się w moim życiu, gdy miałem „doły” związane z moją pracą magisterską i gdy miałem dosłownie dwa tygodnie na ostateczne zatwierdzenie pracy… Dzięki tej publikacji się sprężyłem.  To przede wszystkim książka o determinacji, sile woli, nadziei i wierze w możliwości tam, gdzie na pierwszy rzut oka, już ich nie ma.

wps_3

Logo ultramaratonu

Pod względem merytorycznym i graficznym Wielki pustynny szlem to istny majstersztyk, w którym ilość fotografii w stosunku do ilości tekstu jest bardzo wyważona, dzięki czemu książkę czyta się bardzo przyjemnie; wciąga i przy okazji niesamowicie motywuje.  Błędów nie znalazłem.

Moje tradycyjne pytanie: dla kogo? Odpowiem, dla każdego! Wielki pustynny szlem to dzieło wybitne i będę jak lew bronił tego stwierdzenia. W swoim życiu przeczytałem mnóstwo książek motywacyjnych, jednak dopiero Wielki pustynny szlem, mimo, że jest to reportaż/relacja, a nie książka motywacyjna, poruszył mnie do głębi. Moim zdaniem, jest to pozycja absolutnie warta zakupu i powinna być co jakiś czas czytana na nowo.

Bardzo polecam! Wielki pustynny szlem to dla mnie książka 2016 roku.

PS.

Chciałbym przy okazji recenzji przeprosić wydawnictwo PWN za tak długą zwłokę z recenzją. Niestety, opóźnienie była powodowane pisaniem  pracy dyplomowej, obliczeniami oraz niezliczonymi korektami. Jeszcze raz przepraszam za zwłokę!