„Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie” – Mariusz Urbanek

KatarzynaM/ Styczeń 4, 2016/ Książki/ 0 comments

352x500Mogę być nudna z tymi panegirykami, z niekończącą się laudacją dla Mariusza Urbanka, ale ja nic nie poradzę. Chciałabym, żeby wydawał nową biografię co tydzień, żeby tak często, jak to tylko możliwe, zabierał mnie w fantastyczny świat genialnych książek. Tym razem opowiem wam o książce wznawianej, legendarnej, bo i wyjątkowy jest temat. W końcu powiedzenie „Za mundurem panny sznurem” nie jest wymysłem XXI wieku. A na pewno przyczynić się musiał do takiego postrzegania armii Bolesław Wieniawa – Długoszowski. Adiutant Piłsudskiego, bawidamek, hulaka, ale i człowiek honoru i ogromny patriota. Ongi czytałam jedną biografię Wieniawy, ale była ona tak denna i usypiająca, że naprawdę nie polecam, a znane mi fragmenty książki Mariusza Urbanka kazały czekać cierpliwie. Ach!! Jak ja wypatrywałam Listonosza z kopertą zawierającą tę książkę… czekałam wiernie jak Penelopa.

Chociaż dziś już prawdziwych ułanów nie ma, to wciąż żywa jest legenda Wieniawy. On do dziś jest symbolem, budzi sympatię, a anegdoty o jego wyczynach wciąż bawią. Jest barwnym ptakiem II RP, która wprawdzie błyszczała orderami przy żołnierskich mundurach, ale takiego Wieniawę miała tylko jednego. Nietuzinkowy żołnierz, który w osobie Piłsudskiego znalazł Wodza, któremu wierny był do jego śmierci, a nawet długo, długo po niej. Ukochał Polskę i nie wahał się bronić jej honoru, walczyć o jej wolność, wykształcony, obyty, z mocną głową, gładką gadką, był wcieleniem ideału dżentelmena i żołnierza. Bożyszcze Polek, oczywiście wrogów miał i to zaprzysięgłych, zwłaszcza wśród przeciwników sanacji. Konflikt z Sikorskim odbił się głośnym echem i miał poważne konsekwencje. W końcu Wieniawa popełnia samobójstwo, chociaż początek końca przypadł na 17 września. Bo wcześniej ten pierwszy ułan wierzył w waleczność żołnierza polskiego, ten człowiek honoru wierzył w międzynarodowe zobowiązania, wierzył w sukces…

Napisałabym, że to najlepsza książka Mariusza Urbanka, ale ja kocham wszystkie biografie, które napisał, a ta ma szczególny urok bo i udziela jej się ten czar, który roztaczał wokół siebie Wieniawa. Ta książka bawi, ale i wzrusza, jest pięknym opisem ułańskiej fantazji, żołnierskiego honoru i przedwojennego umiłowania Ojczyzny.

Mariusz Urbanek nie tworzy nowych historii, przytacza anegdoty, cytaty, tłumaczy się z niemożności odsiania tego, co zdarzyło się naprawdę, a co było tylko wymysłem, bo nawet za czasów Wieniawy te opowieści niekiedy zbliżały się już do mitycznych historyjek.

Ja uwielbiam styl Urbanka, a w połączeniu z bezdyskusyjnym urokiem generała – byłego pułkownika, to po prostu wymarzona lektura na każdy czas!!

Wypytywałem o Was generała Krzemińskiego, nalegałem nań, by mi szczerze powiedział, czyście kiedykolwiek nie zrobili jakiegoś świństwa. I wie Pan, pułkowniku, co odpowiedział generał? „Panie Marszałku, głupstw na pewno bez liku, ale świństwa nigdy żadnego”. [ Piłsudski do Wieniawy]

Gwarantuję, że nie pożałujecie kupna tej książki. Jest bezkonkurencyjna.