,,Wojna absolutna”, czyli Żamboch w świecie robotów – recenzja

RobertW/ Wrzesień 19, 2016/ Książki/ 0 comments

wojna-absolutnaŻamboch to jeden z najciekawszych pisarzy, z którego powieściami miałem do czynienia ostatnimi czasy. To niezwykle ciekawy człowiek, który w swoich książkach zawiera to, co – moim zdaniem – powinno znajdować się w tego typu pozycjach, tworzonych dla czystej rozrywki, niepozbawionych jednak głębszego sensu. Cykl Koniarz jest tego najlepszym przykładem. Fabryka Słów wydała również inną powieść tego autora, dziejącą się jednak w głębokim kosmosie.

Roboty zyskujące samoświadomość, to dość oklepany temat. Powstało tego mnóstwo. Kinowych i telewizyjnych wariacji jest od groma, a nie wspomnę już o książkach oraz komiksach. Niczym zły sen ludzkości, maszyny stworzone po to, aby nam pomagać, wymykają się nagle spod kontroli i sieją zniszczenia, a cel mają jeden – pozbyć się rodzaju ludzkiego. Oczywiście to główny temat opisanych bajdurzeń. Nie zawsze jednak te działania mają na celu wyeliminowanie akurat nas.

Podobnie jest tym razem. Robot bojowy zyskuje nagle samoświadomość i próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Wszechświat nie przypomina miejsca, w którym można by było spędzić miło czas. Na porządku dziennym jest ciągłe zagrożenie, wynikające z awersji między poszczególnymi grupami maszyn bojowych. Ludzi mamy tu jak na lekarstwo, bowiem pewnego pięknego dnia, większość wybrała życie w cyberprzestrzeni. Pozostałe jednostki, jak nadmienił nasz robot, uległy anihilacji, która była celowym działaniem pewnej maszynerii.

Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że książka mnie nie zachwyciła. Za dużo tu mechanizmów, jakiegoś niezrozumiałego języka, który przewija się przez całą powieść. Być może powód moich obiekcji tkwi w tym, że główna postać to automatyczna istota inteligentna. Logicznie myśląc, na pewno nie używałaby języka typowo ludzkiego. Przynajmniej mam takie wrażenie. Nie mam na czym oprzeć swojego przypuszczenia.

Plusem tego dzieła, jest to, że na każdej stronie coś się dzieje. Nasz bohater co rusz zostaje doszczętnie zniszczony, co skutkuje tym, iż jedynie jego pamięć wraz ze świadomością, przenoszona jest do innego „ciała”. A przecież ludzie w wersji cyfrowej także zasługują na większą uwagę. Wspomniani są jednak tylko mimochodem być może dla tego, że robot nie zwraca na takie niuanse uwagi.

Reasumując, książka warta jest uwagi ze względu na ciekawą tematykę jednak, moim zdaniem, to publikacja tylko dla wytrawnych wielbicieli gatunku.