Wywiad z p. Anną Stryjewską, autorką książki „Głowa do góry, Matyldo!”

Sebastian Grochala/ Listopad 24, 2016/ Książki, sgrochala - recenzje, Wydarzenia, WYWIAD/ 0 comments

Pani Anna Stryjewska, autorka książki „Głowa do góry, Matyldo!” była jednym z gości tegorocznej edycji odbywającego się w Łodzi Salonu Ciekawej Książki. Z uwagi na to, że w ostatnim czasie miałem okazję przeczytać książkę o przygodach Matyldy, postanowiłem skorzystać z okazji i zadać autorce kilka pytań.

glowa-do-gory-matyldo-max

Zanim jednak zaproszę Was do przeczytania wywiadu, podzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury. Jak zwykle nie zdradzę Wam zbyt wiele szczegółów, tym bardziej, ze historia nastolatki jest burzliwa i składa się ze sporej ilości wydarzeń, które mają wpływ na funkcjonowanie nie tylko jej, ale również jej rodziny. Autorka porusza wiele wątków i nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że pomimo klasyfikowania książki do grona literatury młodzieżowej spora ilość osób dorosłych znajdzie w niej coś dla siebie.

Książka niesie czytelnikom dużą dawkę optymizmu. Pokazuje, że zawsze warto mieć nadzieję i wiarę w to, że pomimo problemów i sytuacji, które wydają się bez wyjścia, przy pomocy innych ludzi jesteśmy w stanie wyjść z różnych tarapatów. Lektura z pewnością pomoże młodym czytelnikom zrozumieć nie tylko swoje emocje, ale również dostrzec to, że dookoła nas są inni ludzie. Inni w znaczeniu dosłownym, ponieważ jednymi z problemów o których mówi książka są akceptacja i zrozumienie drugiego człowieka. Są to tematy bardzo ważne szczególnie w czasie szkolnym, kiedy dzieci potrafią być dla siebie bardzo okrutne. Ważne jednak jest to, aby w pobliżu był ktoś, kto będzie dla nich oparciem i pomocą. Najlepiej, aby oczywiście był to rodzic – ale aby tak było potrzebna jest odpowiednia wieź i relacja. I również o tym jest ta książka.

I tyle. Więcej Wam już nie powiem! Powie Wam za to więcej o sobie i o samej książce autorka, Pani Anna Stryjewska, którą odnalazłem na stoisku Wydawnictwa „Jedność” w trakcie spotkania z czytelnikami. Ruszamy!

Pani Aniu, zaczniemy od pytania, które często mnie nurtuje – dlaczego decydując się na napisanie książki wybrała Pani właśnie literaturę młodzieżową?

Piszę to, co mi gra w sercu aktualnie i akurat to był taki moment na taką potrzebę. Książka była tworzona 6-7 lat temu i porusza tematy, które wtedy były dla mnie istotne.

Książka dotyka bardzo wielu problemów. Chciałbym się dowiedzieć od Pani, jako autorki, o czym jest ta książka?

O akceptacji drugiej osoby, o optymizmie, książka niesie przekaz, że z każdej – nawet z pozoru najtrudniejszej sytuacji w życiu – jest wyjście. Wychodzę z założenia że wszystko się w życiu odwraca. Jeśli coś wydaje się na początku złe, to warto to przeczekać, bo na końcu może się okazać, że to złe przerodzi się w coś dobrego.

Tematyka poruszanych przez Pani książkę zagadnień, sytuacji i problemów życiowych jest tak wieloraka, różnorodna i wielopłaszczyznowa, że odbiorcą książki, wbrew przyporządkowaniu do „literatury młodzieżowej” mogą być w mojej opinii nie tylko nastolatki. Czy myślała Pani o tym opisując przygody Matyldy, jej mamy i ich sytuacji rodzinnej, że będzie to książka również dla osób starszych?

Opisując przygody Matyldy pisałam z myślą o nastolatkach, aczkolwiek ja sama będąc nastolatkom zaczytywałam się w „Ani z Zielonego Wzgórza” i teraz, będąc dorosła, również, z wielką radością, sięgam do tej książki, także jeśli osoby w starszym wieku odnajdą w historii Matyldy i jej rodziny coś dla siebie, to bardzo dobrze. Na pewno kobiety w różnym wieku znajdą na kartach książki przynajmniej kilka wątków, które będą im bliskie.

Skąd pomysł, aby bohaterką książki była dziewczynka borykająca się z niepełnosprawnością?

W szkole podstawowej miałam koleżankę, która miała podobny rodzaj niepełnosprawności. Stąd głównie wzięła się inspiracja, ale nie tylko. W książce połączyłam różne znane przeze mnie historie, sytuacje i problemy z którymi borykają się osoby niepełnosprawne i ich rodziny– nie jest to zatem spisana przeze mnie konkretna historia. Nie jest to opowieść inspirowana na przykładzie jednej, konkretnej osoby, którą znam, ale zbiór wielu historii, które miałam okazję zobaczyć albo o których słyszałam.

Książka pomimo tego, że ma tak naprawdę tylko 200 stron porusza wielu tematów. Jak wyglądała praca nad stworzeniem tak zwartej i wielowątkowej powieści?

Pisałam książkę z przerwami przez kilka lat. Wracałam do niej, poprawiałam, uzupełniałam. W sumie tworzyłam ją przez blisko 4 lata, więc prawdopodobnie w tym tkwi odpowiedź na Pana pytanie.

Recenzuję sporo pozycji wydawanych przez Wydawnictwo „Jedność” z myślą o dzieciach i młodzieży i mam wrażenie, że wydawane przez nie książki cechują się tym, że mają nieść ze sobą coś więcej, mają mówić o rzeczach ważnych, być drogowskazami, wskazywać na wartości. Pani książka również się w to wpisuje. Jak wyglądała Pani współpraca z wydawnictwem?

Wszystko zaczęło się od zdobycia przez książkę wyróżnienia w II edycji konkursu „Książka Przyjazna Dziecku” organizowanego przez Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach i w związku z tym wyróżnieniem Wydawnictwo „Jedność” wyraziło zainteresowanie współpracą w zakresie wydania przygód Matyldy. Mogę tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę z tego, że trafiłam na to Wydawnictwo.

Ostatnie pytanie zadam w imieniu własnym, ale myślę, że również w imieniu czytelników – co dalej? Będziemy mieli okazję poznać dalsze losy Matyldy?

Nie jest to wykluczone, jednak nie do końca jeszcze dojrzałam do spisania kontynuacji. Musi mi się najpierw wszystko usystematyzować i ułożyć w głowie J Cieszy mnie to, że czytelnicy mówią mi, że książka wzrusza, porusza wiele mądrych rzeczy. Nie pierwszy raz słyszę pytanie o kontynuację, więc skoro czytelnicy chcieliby poznać dalsze losy bohaterki, to myślę, że jest to dobra informacja zwrotna dla mnie jako autorki.

Pani Anno, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Pani udanych spotkań z czytelnikami podczas Salonu Ciekawej Książki i… oczekiwać na kolejne przygody Matyldy! Dziękuję za rozmowę!

Bardzo dziękuję 🙂