„Zimowe panny” – Cristina Sanchez – Andrade

KatarzynaM/ Marzec 14, 2016/ Książki/ 0 comments

457642-352x500Dacie wiarę, że nie jadłam fig? Tak to jest, jak się mieszka na prowincji, mirabelka prosto z drzewa – tak, ale figa? Najwyżej figa z makiem. Okładka była tak apetyczna, że zachorowałam momentalnie. No i blurb. Jestem hiszpanofilką, rzecz się dzieje w Galicji, tej hiszpańskiej, a ja mieszkam w polskiej Galicji. Autorka zaś przyszła na świat w Santiago de Compostelli, co było dla mnie dodatkową zachętą. Nie ukrywam więc, że książkę brałam z powodów moich dodatkowych zainteresowań. No i te figi na okładce. Gdyby nie ryzyko, że Mężczyzna kupi mi zamiast fig np. czosnek (bo podobne), to wydałabym już dyspozycję. : P Okładką jednak się nie najem, w sensie duchowo-czytelniczym. Trochę się bałam, bo w komentarzach mi napisano o realizmie magicznym. A ja ogólnie uważam, że to określenie w elegancki sposób skrywa plątaninę w oparach absyntu i mówi się tak, gdy tak naprawdę niewiadomo o czym jest książka. Lub wiersz.

 

Jak już mogliście przeczytać, akcja dzieje się w Galicji, a więc jednym z regionów Hiszpanii. Akcja to dużo powiedziane, jak na tak w sumie niespieszną opowieść. Po dłuższej absencji do wsi, w której się wychowały, wracają dwie siostry. Owe tytułowe Zimowe panny, przed laty wywędrowały z rodzinnej wsi, a ich mikrokosmos się zmienił. W międzyczasie umarł ich dziadek, a ponieważ przed śmiercią podpisał z mieszkańcami wsi dziwne umowy, do Zimowych Sióstr puka praktycznie cała wieś. Książka przypominająca mi klimatem Czekoladę, taka magiczna i nierzeczywista.

 

Powieść jest bardzo niespieszna, takim lśniącym witrażem z soczystymi opisami. Czy to jest realizm magiczny? Nie wiem, chyba musiałam być na polskim wtedy zakochana i nie uważałam. Ale książka ma w sobie magię słowa. Zwłaszcza, gdy postaramy się wczuć w atmosferę opisywanego kraju. W Polsce mało o tym wiemy, ale hiszpańska wojna domowa była jedną z bardziej wyniszczających i krwawych. Destrukcyjny potwór, którego próbowali opisać Wielcy Mistrzowie Słowa jak Orwell czy Hemingway. Łatwiej z tą świadomością zrozumiemy ludzi i ten opisywany świat.  Zrozumiemy atmosferę strachu, te wszechobecne tajemnice. Nie każdą książkę można czytać w oderwaniu od znajomości historii.

 

Na początku bałam się tej powieści. Absolutnie niesłusznie. Ona jest bardzo specyficzna, spokojnie uwierzę, że nie podbije każdego, ale sądzę, że prawdziwi wielbiciele dobrej literatury po prostu się nią zachwycą.

 

Ja osobiście polecam.