Zrób to sam w Arduino

JeremiaszP/ Kwiecień 19, 2018/ Książki/ 0 comments

Okładka książki

Książka Warrena Andrewsa Zrób to sam w Arduino jest wyjątkowo udaną pozycją dla miłośników najpopularniejszego ex aequo z RasbperryPi układu elektronicznego, jakim jest Arduino. Nie jest to (i zaznaczam na początku!) książka dla osób „zielonych” w tematyce elektroniki i Arduino. Dla twórczych umysłów Zrób to sam w Arduino może być jednak kopalnią inspiracji. Wydana przez wydawnictwo naukowe PWN, ukazuje czytelnikowi szereg twórczych projektów.

Warto najpierw zadać sobie pytanie: czym jest Arduino? Podejrzewam, że czytelnicy ZKWK obeznani z tematem prychają pod nosem w tej chwili, niemniej opiszę w paru słowach, czym jest Arduino i na co pozwala (a tym samym co proponuje autor Zrób to sam w Arduino).

Arduino – mały układ z wielkimi możliwościami

Arduino jest bardzo popularnym mikrokontrolerem, płytką, która zasadniczo pozwala bez lutowania tworzyć niekiedy bardzo zaawansowane układy elektroniczne: od zabawek i robotów przez liczniki temperatury po pH metry i domowej roboty spektrofotometry. Ogólnie Arduino pozwala na puszczenie daleko wyobraźni konstruktorskiej. Zrób to sam w Arduino nieco wyłamuje się ze schematu: autor powraca do uciążliwych dla niektórych konstruktorów procesów nawiercania, czy wytrawiania własnych płytek drukowanych, jednakże jest to motywowane rozszerzeniem możliwości, jakie Arduino daje użytkownikowi!

Autor książki Zrób to sam w Arduino zakłada od czytelnika pewien poziom znajomości programowania i konfiguracji w Arduino. Pierwszy rozdział należy zatem traktować tylko informacyjne, jako przypominajka wiadomości. Pojawiają się tu także wskazówki odnośnie trawienia płytek, drukowania schematów, czy tak istotnym w elektronice lutowaniu. I tutaj mała rada dla czytelniczek/czytelników ZKWK: jeżeli kupicie tę książkę lub ją dostaniecie w prezencie, a dopiero rozpoczynacie przygodę z Arduino, to naprawdę nie polecam chwytać się za projekty przedstawione w książce – jeżeli nie macie jeszcze wiedzy o Arduino, to możecie uszkodzić cały układ.

No dobrze. Skończmy z połajankami i zajmijmy się esencją książki Zrób to sam w Arduino. Konstruktor, który ma już pewien poziom wiedzy, zdobytej w pocie i znoju, znajdzie tutaj prawdziwe delicje i inspiracje konstrukcyjne: mieszadło służące do wytrawiania płytek PCB, zasilacz z regulacją napięcia (jeżeli czytają ten tekst starsi czytelnicy, to pewnie kojarzą tzw. autotrafo). Ja jako osoba wielbiąca chemię i fizykę z wielką radością dopadłem rozdziału siódmego, gdzie krok-po-kroku opisano konstrukcję pH metru. Każdy, kto chciał chałupniczo dokonywać pomiarów pH i miareczkjowań płakał z uwagi na koszmarnie drogi sprzęt. A teraz? Wystarczą zręczne palce, cierpliwość, Arduino, roztwory buforowe i biureta i… już możemy dokonywać pomiarów! Swoją drogą pomysły przedstawione w książce można modyfikować i ulepszać! Jest w czym wybierać!

Zrób to sam w Arduino napisano krok po kroku językiem zrozumiałym i przystępnym. Całość okraszono wieloma zdjęciami i schematami konstrukcyjnymi. Osobiście nie miałem problemu ze stworzeniem własnych układów (choć przyznaję: jako noga od lutowania i trawienia musiałem skorzystać z pomocy znajomego). Co istotne, autor co chwilę sugeruje modyfikacje, podrzuca pomysły oraz pokazuje, jak wygląda proces projektowania. Wbrew pozorom jest to najistotniejsza część – wiele książek podaje przepis od A do Z bez wprowadzenia „po co i jak” a są to najistotniejsze pytania. Doskonale o tym wiedzą programiści – najpierw trzeba stworzyć schemat opowiadający co chcemy robić i w jaki sposób, a dopiero potem programować.

Sprawa z Arduino wygląda analogicznie i dlatego uważam, że informatycy zaczynający przygodę z Arduino czytając Zrób to sam w Arduino będą czuli się jak ryba w wodzie (przynajmniej pod względem programowania mikrokontrolera z poziomu systemu operacyjnego). Zrób to sam w Arduino jest książką, którą bez wątpienia powinni przeczytać wszyscy, którzy po poznaniu Arduino czują twórczy głód. Zapewniam, że po przeczytaniu będzie aż was ssało w żołądku, ale książka stanie się doskonałą „bazą wypadową” podczas poszukiwania własnych rozwiązań.